Wyróżnione

przedświąteczna atmosfera

kocham

tą atmosferę przedświąteczną

 

jest magicznie

patrzę na przystrojone witryny

domy drogi i drzewa

wyglądają ślicznie

wszystko w migocących światłach faluje i pływa

 

a w domu

ten zapach smażonych ryb mięsiwa

patrzę przez okno

na ulicy ruch tłoczno

zapalone choinki

pięknie komponujące się z wieczornym tłem miasta

 

a kuchni

zapach ciasta

miesza się

z zapachem świeżej choinki

czerwonego barszczyku czerwonego

przed samą Wigilią

dodam uśmiechu do niego

i prezent

 

kocham

gdy w pośpiechu idą Święta

i cichutko brzmi kolęda

dotrzymując kroku

 

magiczne dreszcze

niech…sypnie śniegiem jeszcze…

doda uroku

 

Reklamy

ten list Mikołaju brodaty…na raty

„Piszę ten list

Mikołaju brodaty,

gdyż wierzę w Twoje istnienie.

Kupiłam ostatnio „Blaszaka” na raty i mam takowe marzenie:

abyś miast pudła w czerwonej bibule,

rózgi i wora słodyczy,

spłacił ów kredyt,

choć niewielką pulę…

Czy mogę to sobie zażyczyć?

Nie martw się proszę o biurokrację – Ja wszystko załatwię sama,

bo przecież Naszą wyróżnia to nację: burdel w papierach, kolejki od rana.

Wyślę co trzeba do dzianej Laponii

kurierem z najszybszym susem,

tylko mój Święty,

weź nie zapomnij:

rozlicz się także z Fiskusem!”

Andrzejom…gdy oczy się śmieją…sto lat!

wszyscy co roku wróżą 

w Andrzejki

a ja na co dzień i bez kolejki

wróżę z kapeluszy z dymu papierosów

z resztek śniadania  ze ścinków włosów

także z kropek plam piegów pryszczy 

z mruczenia kota ależ oczywiście

z łopotu skrzydeł łez niemowlaka

z wycia szakli ze śpiewu ptaka

z piania koguta z gdakania kur 

z oparów rosy i z zarysów gór…

ze zgrzytu zębami i uśmiechu warg

z przytupu nogami – to wyroczni targ

z wróżb obraz przyszłości się wyłania

dwie chwile szczęścia są do pobrania…

nie wróże z ręki i nie wróżę z kart

wosku też nie leję – to żart nie żart ?

październikowa impresja

drzewa

dawno skończył się zielony gorący wrzesień
który czułym wiaterkiem pieścił liść zielony
kolorowy październik mówi że to już jesień
malarka już szkicuje trzeci pejzaż…nowy

bielą się mgły jak prześcieradła
co unoszą w takt miodny
tulą się fikuśnie w tańcu śmiesznym
do traw i drzew wysrebrzonych poranną rosą
zasłaniając domy i drogę rankiem wczesnym

w koronach drzew liście drżą w złotych szatach
słońca nie widać bo za oknem siąpi deszcz
czerwień z brązami i z bielą się przeplata
w rdzę kasztany ubiera
czujnie podgląda wieszcz

zmarszczek żołędziom przybywa tak jak kochania
srebrne ślady we włosach
zbyt dużo się dzieje
tyle barw wplecionych w niuanse przemijania
wcale się nie smucę
wręcz przeciwnie
się śmieję…

Letni wieczór w klimacie blu…

klimat5

 moje kochane liryczne lato
ileż oddała bym za to
by przez całe życie bez mała
upalna aura
trwała i trwała

kocham ciebie za soczyste owoce
za księżycowe gwieździste  noce
za truskawki
prosto z krzaka
w wiśniach ukrytego ptaka
za zielone drzewa
krzaki
polne chabry
krwiste maki
za maliny i czereśnie
że mnie budziło za wcześnie
graniem świerszcza
żab rechotem
z aromatem
z rzęs trzepotem

za lipowe pitne miody
plusk kąpieli dla ochłody
za kolory wielkiej tęczy

i za zbiory Twoich wierszy
za słowa spowite powojem
za klawiaturę na dwoje
co w sieci
jak  pająków tkanie
witaj
ze skowronkiem śpiewanie
za kapustę
pomidory
szczaw
za nadzieję z polnych traw

za radość w sercach kolorową
dzięki
za to wszystko daję słowo

nawet za pioruny i burze
i za wielkie błotne kałuże

kochane moje lato
słowa daruję ci za to

 tęsknić będę przez kolejne miesiące
za Tobą kochanie…

znaczy za moim Słońcem…

cygańska noc…kiedy ptak przez sen zawoła lato

Kiedy ptak przez sen zawoła
Gdy milkną drzewa
Kto tam w lesie zbiera zioła
Kto w nim tak śpiewa
Kto wschodzący niańczy księżyc
W chmurnych pieleszach
I kto koniom na uprzęży
Zawiesza gwiazdy swe

Cygańska noc
Roztańczona i bosa

Cygańska noc
Z leśnym wiatrem we włosach
Cygańska noc
Co kolczyki z prawdziwych iskier ma
Gdy nad płonącym ogniskiem
Zatańczy z nami może
Nawet księżyc sam
Spotkajmy się tam
Gdzie śpiewać będzie nam
Cygańska letnia nocnutki1r

 

pustka…nie śmieją się usta

pustka

nie śmieją się usta

gdzie płaczą myśli

oddane głębokiej zadumie

gdzie szumi cisza

pisana na czarnym kamieniu

drżeniem ręki

garść ziemi

wiązanka

czarna szarfa

kto życie i śmierć zrozumie

 

w cierpieniu

z zaciśniętym gardłem

zimny dreszcz

i

[*]

znicz

oprócz łez

nic .znicz

uśmiecha się…otwartym pyskiem

a ja mam psa
dużego psa
wychowałam od szczeniaka
karmiłam go
szkoliłam bo
wyrośl na wielkiego cwaniaka
długi ma włos
donośny głos
pies o szlachetnej głowie
inteligentny gest
mądry to pies
uzdolniony do pracy węchowej
i wbija wzrok
i trzyma krok
uśmiecha się otwartym pyskiem
czuwa gdy śpię
pilnuje gdy jem
nieufny wobec obcych wszystkich
Hovawart suka
w niej cała sztuka
 medale ma
i świat ją zna

moja kochana
Hana…

hana2

deszcz czerwcowy

 

czereśnie

w kropelkach deszczu wiśniowy sad

czerwone owoce delikatnie pieści

w liście się wplątał

fikołkiem spadł

w ramiona rozłożystej czereśni

 

tańcem wiruje po liściach drzew

kluczy

zalewa odbicie

wystukuje rytm

podwaja śpiew

fermatą przedłuża życie

rzeczułki uśmiechów zalicza

kropkami

ślady  z tęczy wróży

bo deszcz ma taki zwyczaj

że zbiera…

oklaski w kałuży

 

upał

  1ac91b04b07339fc97d8052vt6

wspina się
rtęć
na słupek

z nieba
ukrop się leje

lewituję w mazi żaru
potem

sama do siebie się kleję
 
mdleje
iść balkonowy

komar przysiadł i bzyczy
w słońcu topią się słowa

myśli
trzymam na smyczy

 

okaz…na smyczy

moja blondyneczka
autentyczna
prawdziwa
na spacer ją zabierałam
na popas wychodziłam
na szyi zapinałam łańcuszek
szłyśmy pod jabłonie i grusze
zbierała
chrumkała
ryła
opaliła się
gdy słońce grzało dłużej
patykiem drapałam po różowej skórze
po brzuchu
tylko sapała
leżała bez ruchu
dzień cały po sadzie buszowała
kołek tu czy tam wbijałam
przytyła utyła
urodziwa
ryła


zryła cały ogród
jabłka pozbierała
moja Chrumka
jak pięknie chrumkała
więc chrumkałyśmy razem
ciekawostką była unikatem
okazem

mój adres wszyscy znali
no nie wiecie ?
tam gdzie opala się i chrumka

świniaw sadzie przy kobiecie
z łańcuszkiem na szyi
 sto dwadzieścia ważącej
blondyneczki

świni...

 

Moja matka…wspomnieniem

lovesembraceimage

Moja matko ja wiem , tyleś nocy nie spałaś.
Gdym opuszczał mój dom , aby iść w obcy świat.
I na szczęście dalekie, skromny dar, lniany ręcznik mi dałaś,
Haftowany przez ciebie i wzorzysty jak kwiat,
I na szczęście dalekie, skromny dar, lniany ręcznik mi dałaś,
Haftowany przez ciebie wzorzysty i barwny jak kwiat.

Na nim kwitną do dziś tulipany i wiśnie
Żywa jest kwiatów woń, śpiew słowika wśród bzów
I jedyny na świecie drogi mi , trochę smutny twój uśmiech.
Nade wszystko kochane, twe oczy są tu.
I jedyny na świecie drogi mi , trochę smutny twój uśmiech,
Nade wszystko kochane, błękitne twe oczy są tu.

Gdy mi smutno i źle, idę w leśną gęstwinę,
W szumie krzewów i traw wspomnę te dawne dni.
Na zwalonym przez burzę, starym pniu lniany ręcznik rozwinę
Wtedy wraca twa miłość i szczęście i łzy.
Na zwalonym przez burzę, starym pniu lniany ręcznik rozwinę
Wtedy wraca twa miłość matczyna i szczęście i łzy.

majowym wersem

 jaś5

jaśminowa melodia

zawisła w błękitach
czy nucić dalej

w wiosennych zachwytach
w radosnych uniesieniach
w zapachach co pieszczą
po burzy szaleństwie

lazurową pieśnią ?

czy wraz ze skowronkiem

w zefirowych tonach
obudzić myśl świeżą

w zielonych koronach
w dywanach kolorów
w cieple co wzrusza

umajone serce
padającym rzęsiście

majowym wersem ?

 

pod ziemią cz. 3

Obraz 055

z drżeniem serca tak właśnie jesienią
spędziłam cały dzień pod ziemią

w duszności w błocie i w pyle
widać na tyle
że lampka raz w ręku raz na kasku lampka
czy świecić pod nogi

jeszcze jedna bramka

dotarłam

gdzie kombajn urabia węglową ścianę
poprzerastaną gęsto kamieniem
sypie na przenośniki zgrzebłowe
taśmami czarne złoto wędruje do skipu
a stamtąd windą na powierzchnię

nadsztygar BHP za przewodnika służył
w mojej niebezpiecznej podróży
co chwila kilofkiem ściany opukiwał…

Oni tam ciężko pracują dzień w dzień
ja wyjechałam na powierzchnię
jestem szczęśliwa

jeszcze tłusty czarny puder na całym ciele
trzeba zmyć…pod prysznic z mydłem hyc
zostały pomalowane oczy…

 

odczułam wstrząs w mieszkaniu

dziwne uczucie unikat

płynęłam do tyłu do przodu dwie chwile

kwiaty falowały drgały aż tyle…

 i komunikat…

piękno dziecięcego uśmiechu

karol-1

Jest piękno krajobrazów 

i piękno dzieł sztuki

piękno dziecięcego uśmiechu

piękno duchowych wartości odkrywane w złożonych międzyludzkich relacjach

Bywa piękno trudno uchwytne

jakby chowające się przed nieprzygotowanym spojrzeniem

i czekające na wytrawnych znawców

bywa piękno ukryte pod warstwą brzydoty

i proszące nieśmiało aby je odsłonić

a bywa też takie piękno

które od razu wzbudza zachwyt

i rzuca na kolana

Bywa piękno ulotne

o którym łatwo zapomnieć

 a także piękno trwające przez pokolenia

Bywa piękno łagodne oraz takie

które fascynuje i przeraża swoją potęgą…

A wszystko umieszczone w różnorodności świata…

cyganka prawdę powie

karty.gif

dokoła ciebie tajemnice
o nich nie powiem już przez grzeczność
widzę przed tobą długie życie
szczęście co bokiem kiedyś przeszło

parę przecudnych słodkich oczu
matczyną radość dziwny smutek
nadzieję na odmianę losu
chociażby nawet o półnutę

w tym świecie który nie zna granic
gdzie dobroć z sercem nie jest w modzie
miłość cię czeka – na spotkanie
choćby na jednej pójdziesz nodze

i powiem więcej szczęścia worek
sam się rozwiąże – nic na siłę
bo cóż za wybór gdy wyborem
marny poeta i osiłek

Stanisław Kruszewski

dzięki cyg@

już słońce wstało z posłania nocy
wiosenną wróżbą oczy przecieram
wysłało do mnie złote promienie
jak podarunki z porannego nieba…?

 

 

promieniem słonecznym…

 

kilka pociągnięć promieniem słonecznym
namaluję realnie Twój obraz bajeczny
zwiewne barwy Ci nanoszę
smeram muskam
tęczą po nosie
zaokrąglam łuki brwiowe
czernią diamentu dotykam

gotowe

nagłymi smagnięciami rozrzucam dwie gwiazdy
to Twoje oczy
dostrzeże je każdy

dodaję wody krynicznej
przejrzeć się można
udały mi się
śliczne

a teraz parasol rzęs
co faluje wachlarzem
każde mrugnięcie
dyryguje malarzem
więc
makowym płatkiem maluję Twe usta
dodam blasku księżyca
szczyptę aromatu dojrzałych czereśni

uśmiechem rozweselam
niech gości
niech pieści…

we włosy wplatam
zapach upalnego lata
woń rozpylonych ziół i siana
pachnie łąka włosów
kwiatami przybrana

tu rozrzucę migających gwiazd całe niebo
utrwalę
spryskam deszczem

wspaniale

jeszcze
delikatnie ożywię kontury
teraz powieszę w pokoju…

tylko nie wiem…w którym ?