po latach…w kwiatach…

source

Dwie Wiedźmy otwarły bramę
na nasze wspólne spotkanie
półmrok powitał wraz z gwarem
magią musującym  szampanem

za spotkanie po odległych latach

w dialogach o zyskach i stratach
czas zmienił nasze twarze
nie zmienił dusz i serc
i nic tylko
po wspomnieniach biec
po zwykłych okruszkach życia
wrażeniach
doznaniach
tęsknotach
osiągnięciach
przyjaźniach miłościach
o radościach i złościach
o kłopotach

by nie zapomnieć
i mówić o tym…

tam za zamkniętymi oczami

jest naszej wyobraźni kraina
w niej zapisane chwile
które czas
dla nas zatrzymał…

i roztańczyły się serca po brzegi
czy pamiętasz jak było wtedy?
i opowieści nie było końca
trwały by dalej

wschód słońca
to co cię pieści swą magią
zabiera myśli serdeczne znane
niebo jeszcze usłane gwiazdami

jakże milo być z wami
świt pożegnań
 uścisków ranem

szampańska noc była cudna

jakże z Was jestem dumna

dzięki za życzenia
w kwiatach

jakże miło Cię spotkać po latach…

Reklamy

muzyka…co duszy dotyka

raz Jaś cudną miał kapelę
w piątek świątek i w niedzielę
muzyk grał
taką pasję Jaśko miał

Smetana Strawiński Dworak Bach
wszechświat cały grał Mu w snach

spracowanymi kowalskimi palcami
przebiegał akordeonista
między biało-czarnymi klawiszami
ech
harmonista
rozciągał miech

od narodzin do wesela
grała Kwiatka kapela
i na święta imieniny
na imprezy i na chrzciny
rytmem zabaw szalonych
wśród toastów wzniesionych
stołów zastawionych po brzegi
par tańczących szeregi
wypełniony muzyką dom był
oberkiem walcem tangiem żył

unikatem byłeś
upałem na lato
jakżeż kochałam Cię
Tato

światła krąg zapatrzenie
puste miejsce na scenie

nie umilknie Twoja muzyka
zasłuchana wciąż w ciszę
stukam w klawisze

na nagich piersiach płatki stokrotek

chodź usiądź…
opowiem Ci o tym

pulsuje wspomnienie
galopem przemyka
gdy na dwie czwarte
rozbrzmiewa muzyka

trudna była to palcówka
bo to
polka szabasówka

tylko dziś jest twoje…

„Wczoraj do ciebie nie należy.

Jutro niepewne…

Tylko dziś jest twoje” Jan Paweł II 

Dziś, kiedy, gdy przebrzmiało 12 uderzenie zegara, wśród huku petard i tęczy fajerwerków, oblany strumieniami perlistego szampana,

zawitał do nas – Młody !!! 2018 roczek

W wyśmienitym humorze, z figlarnym błyskiem w oczętach i z tym ujmującym, cudownym uśmiechem, który otwiera bramy Nieba!!!Jeszcze parę godzin temu stukaliśmy się kieliszkami, zaliczaliśmy spontaniczne misie i karpiki, wymienialiśmy się szczerymi lub chociażby konwencjonalnymi życzeniami!
    Sądzę, że w tym pierwszym dniu Jego Ekscelencji  A. D. 2018  jak najbardziej na miejscu będzie przesłanie Phila Bosmansa, flamandzkiego zakonnika, współczesnego rycerza Empatii, Optymizmu i Radości Życia:

„Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro?
Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw”

    Weźmy na ręce m
ałego Szkraba i z całych sił przytulmy do serca…

Na pewno się odwdzięczy!

Szczęśliwego Nowego Roku życzę

2018 rr

Szczęśliwego Nowego Roku życzę

niech się otworzą zamknięci
ci co szukają…niech znajdą
zapominalskim…pamięci
chociaż z wiekiem już marną

potrzebującym pomocy
wiary tym…co jeszcze chcą wierzyć
ślepcom…niech przejrzą na oczy
a sobie
hm…
samych wspaniałych przeżyć…

zegar

Pozdrawiam serdecznie…buziaki*** Heba Nowa

Moja matka…wspomnieniem

Moja matko ja wiem , tyleś nocy nie spałaś.
Gdym opuszczał mój dom , aby iść w obcy świat.
I na szczęście dalekie, skromny dar, lniany ręcznik mi dałaś,
Haftowany przez ciebie i wzorzysty jak kwiat,
I na szczęście dalekie, skromny dar, lniany ręcznik mi dałaś,
Haftowany przez ciebie wzorzysty i barwny jak kwiat.

Na nim kwitną do dziś tulipany i wiśnie
Żywa jest kwiatów woń, śpiew słowika wśród bzów
I jedyny na świecie drogi mi , trochę smutny twój uśmiech.
Nade wszystko kochane, twe oczy są tu.
I jedyny na świecie drogi mi , trochę smutny twój uśmiech,
Nade wszystko kochane, błękitne twe oczy są tu.

Gdy mi smutno i źle, idę w leśną gęstwinę,
W szumie krzewów i traw wspomnę te dawne dni.
Na zwalonym przez burzę, starym pniu lniany ręcznik rozwinę
Wtedy wraca twa miłość i szczęście i łzy.
Na zwalonym przez burzę, starym pniu lniany ręcznik rozwinę
Wtedy wraca twa miłość matczyna i szczęście i łzy.

zamknięcie bloga wymuszone przez onet…

perliste kropelki
układały się w dźwięki
raz wolniej raz szybciej
melodią na skrzypce

onet się wplątał
blog cały już sprząta
burzy dźwięki
piorunem

pozbierać nie umiem
trzy jęki
przemknęły przez niebo
zygzakiem
na ślepo !
ostatnie słów pisanie
trzy chwile
na pożegnanie…

Dziękuję za uśmiech, za słowa, za lata spędzone na moim podwórku…buziaki ***

i zrobiło się smutno 😦 cyg@

18a0fe4d9f8e7a97ea09b38cbc03db.jpg

w hebanowej komorze…

dalej na nogach po krzywej nawierzchni
w przeciągu przez tamy strachem przejęci
z powały leje się woda za kołnierz kapoty
usiądę odpocznę

dalej iść nie mam ochoty

chodnikiem na dwie stopy
w duszności błocie marazmie i pyle
bo widać na tyle
na ile ci lampka daje blasku
słabe światełko umocowane na kasku
czy świecić pod nogi czy głowę chronić
dlatego trzymam latarkę w dłoni

i tak do przodka gdzie fedrują górnicy

w hebanowej komorze…szczęść boże

między czarnym złotem a kamieniem…

Obraz 061winda wielopoziomowa
nieznana praktyka
15msek
niesamowite doznanie
coś uszy zatyka
oznakowany poziom
oświetlony dworzec
cała ściana pomalowana w białym kolorze

rusza elektryczny parowóz z wagonikami
a w nim ciasne czteroosobowe przedziały
okna i drzwi bez szyb i ciema wszędzie
serce wali mocno
a jak powrotu nie będzie ?

– nie wysadzaj głowy bo ściana tuż tuż
możesz zostać bez głowy to chwila i już !

sześć kilometrów w łomocie i zgrzycie
nic nie widzę
dłuży się niesamowicie…

między ziemią a ziemią…

Obraz 056

z drżeniem serca tak właśnie jesienią
spędziłam całą sobotę pod ziemią
zaopatrzona w roboczy strój górniczy
wydobycie węgla mam zamiar ćwiczyć

drelichowe spodnie kapota buty gumowe
włosy objęte kraciastą chustką na głowie
by wsadzić pod hełm z górniczą lampką
pod ziemią jedyne takie widzenia światło

torba z maską tlenową u boku zawieszona
znaczek tożsamości i do zjazdu gotowa
behapowca krótkie szkolenie

i zjazd siedemset pięć metrów pod ziemię…cdn

w skali zaskoczeń Grzegorza

                      niesamowity
wszędzie się wdziera
podgląda
syczy
oddech odbiera

                       rozkłada na drobne
co na przeszkodzie
łamie urywa
tarza się w błocie

                              targa włosami
we wszystkie strony
przeplata
kołtuni w dredy
mierzwi szalony

                              za kołnierz wcisnął
kolejne bryzgi
odgarnia poły
umizgi wślizgi

                                  w plecy buchnął
chłód dopadł wielki
zakosił wyrwał
torebkę z ręki

                                  dość tych igraszek
powtarzam uparcie
dmie
tarabani
pcha się zażarcie

                          jak rozhulanemu
się przeciwstawić
by przestał swawolić
dzikie gierki uprawiać…

po omacku…

Ostatnio-zaktualizowane37-1.jpgkrok za krokiem i tak w kółko
zbłądziłam na własne podwórko
jak tu czarno ponuro i smutno
szukam śladów znaleźć trudno

gdzie te ścieżki wydeptane myślami
gdzie ta rzeki wypełnione wierszami
zaniedbane w czasie
na ławeczce na tarasie
po zapachu

na tym piachu

po omacku… więcej blasku

jak pieśń co po polach się niesie

który to już wrzesień ?

utknęłam w tej czerni
i uczę się

trudnej sztuki

zapominania

witajcie !

kunszt artystyczny

” Najwyższy kunszt artystyczny polega na umiejętności oceny momentu, w którym należy zejść ze sceny. Każda publiczność ma swój własny rytm odczuwania, podobnie jak każda sala koncertowa ma swoją akustykę.

Prawdziwy artysta nie zejdzie ze sceny za wcześnie, ponieważ mógłby przerwać tą delikatną ciszę, w której słuchacze jeszcze trwają w muzyce, choć jej już nie ma. Zarazem nie zejdzie ze sceny za późno,ponieważ wie, iż samouwielbienie nie wymusi dodatkowych oklasków. Co więcej przedłużając tę chwilę, mógłby zejść w momencie, gdy publiczność będzie już opuszczać swoje miejsca.

Ciekawe jak to jest w życiu, czy także tutaj obowiązują podobne zasady… Kiedy człowiek powinien zejść ze sceny i pójść za kulisy, tak aby z jednej strony publiczność odczuwała głód muzyki,
a zarazem nie była nią znudzona?

Ja nie wiem, a Ty? Może mi doradzisz… Coraz mocniej odczuwam, chęć do zejścia ze sceny i spokojnego życia za kulisami…
Tylko czy życie za kulisami, bez dzielenia się sztuką i muzyką, jest w ogóle życiem dla artysty?

Opustoszały podwórka
zieją rdzą
odchodzą w niepamięć…
daleko stąd

pogodne oblicze

„Humor jest doskonałym amortyzatorem wstrząsów,
kiedy w życiu zaczyna coś pękać”. 

Humor niweluje wiele spraw,
które wydawały się przeogromne
i nie do przezwyciężenia.
Stają się śmiesznie małe i nieważne.
To, co wydawało się niemożliwym,
humor czyni możliwym.
Wtedy niejedna burza przemija
bez grzmotów, błyskawic i gradu.

Są ludzie, którzy nigdy się nie śmieją.
Robią wrażenie, jak gdyby każdego dnia
miał nastąpić koniec świata.

Żyjemy w ponurym świecie.
Jest zbyt wielu smutnych ludzi,
dla których już rano zachodzi słońce.

A wystarczy pogodne oblicze
i słońce znów zaświeci…”

nie zapytam

czy lubisz się śmiać

płatki

dziś chcę uśmiech Tobie dać

w moich oczach pełno gwiazd

wiosną się tak rozgościły

że przyniosły zapach zimy

między nimi zapach wiosny

kwiaty które już wyrosły

przebiśniegów krzaczek mały

obsypany bielą cały

płatek tulę do mej twarzy

mówi do mnie

słowa waży

tu dwa gramy śniegu gniecie

wiosna z zimą bajkę plecie

 


wiosnę chcę…czuć

cytat

proszę…

                                              weź błękit i żółć

                                                               wiosnę chcę czuć…

namaluj mi wiosnę

ze słońcem i obłokami

z pełnymi pąkami

na drzewach

wśród których skowronek już śpiewa

a na łące niech kwitną stokrotki i mlecze

                                                           weź czerwień i żółć

                                                           wiosnę chcę czuć…

namaluj czerwienią też serce

radosne

niech wita już wiosnę

bazi żółtych pękiem

tak miło

tak z wdziękiem

                                                weź zieleń i żółć

                                                     wiosnę chcę czuć…

soczystą zielenią namaluj las

i umieść na polanie nas

jak zbieramy pachnące poziomki

nawlekamy na słomki

na źdźbła trawy

albo do buzi wkładamy

ja Tobie Ty mnie

tak właśnie chcę

i jeszcze błękitne jezioro

a w nim ryb mieniących się sporo

                                                 i łajbę…i łódź

                                                           wiosnę chcę czuć…

w kobiercach

przytulę do serca…

refleksja…

        gdzie się podziałaś pikowa dziewczyno
zbudzona pieśnią skowronka
               co w sukni z falbaną razem z ptaszyną       
boso stepowałaś po łąkach

gdzie jest twój taniec co za dyrygentem
podążał w pikselowym świecie
jednoczył serca w tangach z akcentem
swingował też na parkiecie

gdzie jest twój uśmiech co noc unosiła
w podkowę szczęścia raz po raz
gdzie jest ta sanna co janczarami dzwoniła
na zjazd z srebrnych gwiazd

gdzie są twe oczy zdobione hebanem
ściągające twoje spojrzenie
co w poświacie księżyca o trzeciej nad ranem
wiodły na pokuszenie…?18a0fe4d9f8e7a97ea09b38cbc03db.jpg