powróżę…z kropel deszczu…

 

a ja sobie powróżę

 z kropel deszczu by poznać życie swoje

zobaczę na chwil parę

 swe wzloty upadki znoje

 a ja sobie powróżę

 z drobnych kilku kropli tak bardzo ulotnych

 jak życie me w tych przestworzach

i mgnień dotknięć psotnych

 a ja sobie powróżę

 z mgły porannej co jak chwilowe nadchnienie

 tak jak mój oddech tutaj

jak całe me istnienie

 a ja sobie powróżę

 ale po co

 cieplutką nocą

 deszczu kropelką będę tylko

niepotrzebną ulotną chwilką

niezauważona

wyparuję i zniknę…

 

 

Reklamy

przypnij mi skrzdła…

  

popatrz na białe gołębie

na ich wolność

  na przestrzeni głębię

ach

 tak radośnie gruchają

gdzie chcą tam przysiadają 

 ach

gdybym mogła być wiatrem co owiewa Twe włosy

byłabym zefirkiem ciepłym roskosznym

w  przestrzeni  fruwałabym błogo

zajrzałabym wszędzie tam gdzie inni nie mogą 

oplotłabym się wokół Twojej szyi

gdzie żal i tęsknota

by mnie nie męczyły

i gołębim gruchanięm szeptałabym do ucha

a Ty byś słuchł słuchał słuchał

przypnij mi skrzydła

niech wzlecę…

http://no-words.com/2004/05/love-story.html

 

Twój obraz…maluję…

     

kilka pociągnięć promieniem słonecznym

namaluję z wyobraźni Twój obraz bajeczny

zwiewne barwny Ci nanoszę

smeram muskam 

tęczą po nosie

zaokrąglam łuki brwiowe

czernią diamentu dotykam

gotowe

nagłymi smagnieciami rozrzucam dwie gwiazdy

to Twoje oczy

dostrzeże je każdy

dodaję wody krynicznej

przejrzeć się można

udały mi się

 śliczne

a teraz parasol rzęs co faluje wachlarzem

za każdym mrugnięciem orzeźwią lasem

makowym płatkiem maluję Twe usta

dodam blasku księżyca

sczyptę aromatu dojrzałych czereśni

uśmiechem rozweselam

 niech gości

a we włosy wplatam

zapachy wspomniń lata

dodam woń rozpylonych ziół i  siana

pachnie łąka włosów kwiatami przybrana

rozrzucę migających gwiazd całe niebo

utrwalę

spryskam deszczem

 wspaniale

jeszcze delikatnie ożywię kontury

teraz powieszę w pokoju…

jeszcze nie wiem w którym…

 

amorkowe polowanko…

  

No co się tak patrzysz?

 

jestem Amorek

chwilowo bez pracy

gdzie mój sajdak 

gdzie łuk i strzały

 przylatuję od czasu do czasu

by narobić w Twoim sercu hałasu

 dopadam jak tygrys i trzymam się jak kleszcz

 potem znikam niespodziewanie…a Ty już wiesz

  w Twoje serce będę celować

 nie uciekaj

  daj się upolować

 potem zmamknę Cię na cztery spusty

 bez Ciebie

 świat jest straszliwie pusty

o kołczan…ze strzałami

i cel obrany… 

skowronku…zaśpiewaj…

  

przybywaj piękna wiosno

uroczy ześlij maj

i tam gdzie trawy rosną

znów fiołkom kwitnąć daj

na drzewach słońca siłą zielony rozwiń kiść

by znowu można było w las na przechadzkę iść

zakwitnij pięknie różo

skowronku śpiewaj nam

odezwij sie kukułko

grosik w kieszeni mam

amorom napnij łuki

bocianom uwij gniazga

niech zapanuje miłość

wiosenna nasza gwiazda…

spędzone z Tobą chwile…

  

moja drabina

 ma szczebelków dwanaście

zeszłam

aż do marca ubiegłego roku

krok po kroku

miesiąc po miesiącu

przeczytałam

spędzone tu z Tobą kochane chwile

 powspominałam

rok zleciał jak mrugniecie oka

czas szybko goni

 i włosów przybyło na skroni…?

***

dziękuję Wam moi kochani :)*

cyg@

tak pięknie śnić…

  

Twoje usta blisko

zatrzymał się czas

 zawirowało wszystko

lekkim powiewem uniesieni w górę

siłą miłości

 w lazurową chmurę

ciepło Twoich rąk otaczało wszystko

było jak w bajce

czułam Ciebie blisko

Twe usta tak słodkie i pełne rozkoszy

tyle delikatności i nikt nas nie płoszy

tylko gwiazdy świadkami a my między nimi

patrz! 

księżyc grozi palcem smugami srebrnymi

blade policzki

oblał gorący rumieniec

 pocałunków tasiemiec…

lecz przyszedł czas na przebudzenie 

po pocałunkach zostało wspomnienie

tak pięknie śnić…i więcej nic…

haba nowe sny?

 

 

wiatr co buziaka skradł…

  

bo tam gdzie się kończy zima

pachnąca zielona wiosna się zaczyna

jednym słonecznym okiem zawitała

więc się na spacer wybrałam

w ogrodzie bielusieńkie

śnieżynki

wyszły spod puchowej pierzynki

a wiosna to perlisty deszcz

 jak na ciele czuły dreszcz

 i wiatr co buziaka skradł

 i słońca rozłożyste promienie

otulą cieplutkim ramieniem

 fiołki

tajemniczo rozwijające

 w uśmiech usta drżące

  bazie

zadziwiające swym puchem

 delikatnością życiu dodają otuchy

z tysiącami stokrotek

oczek nadzieją

 i Twoje uroczo się do mnie śmieją

 ptaki 

przy gniazdach z upojnym szelestem

mów do mnie

 tu jestem

a ja z rozwianymi włosami…

wszystkie kwiatuszki pozbieram

 Tobie

  mężczyźnie

dziś dam

z najpiękniejszmi życzeniami…

 

  

kobieta…to sekutnica to hetera…

  

kobieta

to jest takie homo

z którą nic nigdy nie wiadomo

może na przykład bez przyczyny

Cię doprowadzic do ruiny

albo wymyślic jakiś kawał

że tylko nagły serca zawał

dlatego do kobiety

są przypisane epitety

to sekutnica

to hetera

to jędza

zmora

et cetera

to grzęzawisko no i marazm

i wszystkie kataklizmy naraz…

                                  jak chcesz to wierz

                                                                                          ktoś lub coś mój blog blokuje

                                                                                           sprawdź czy już się wpisuje…

przytul policzek do policzka…

 ekscytujące i zmysłowe tango argentyńskie

 świetna zabawa dla nas kochających życie

  jakże doskonała forma ruchu

atrakcyjny wysiłek fizyczny

 i ta harmonia między muzyką a nami 

z wyzwalającymi szeregiem emocjami

  intensyfikuje  nasze życie towarzyskie 

 tańcząc przytuleni na parkiecie śliskim

 to jedyny taniec

 gdzie czujesz się prawdziwym mężczyzną

 a ja jestem świadoma swej kobiecości

w pełni szczęśliwości

cudwny rytm przenosi nas w inny świat

 do przytulnej  kafejki znanej sprzed lat

  muzycy grają tango…

albo na salony

czy jesteś gotowy?

 przytul policzek do policzka intymnie

kropelkami rosy ukwiecone czoło

moje nogi naruszają przestrzeń Twoją

 serca bliziutko siebie połączone zmysłowo

bo tango to długa rozmowa o miłości

w marzenia przenosi 

pełne pasji

 zalotnych spojrzeń i delikatnych pieszczot

to pisanie rozwijającej się o bliskości serc historii…

 czy tylko w teorii ? 

  

dziwactwo…żart goni…

Jak się bawić to się bawić, że śmiech to zdrowie…

klepnęła mnie  Korina Ela Gagarin…i podaj dalej…mi powie:))) 

a tym samym zaproszona zostałam do blogowej zabawy polegającej na ujawnieniu pięciu grzeszków, dziwactw, bądź jak kto woli sekretów z czasów pacholęctwa lub wczesnej młodości.

książkowy mol…i pajęczyny

Kiedy stawialam pierwszwe kroki…wymknęłam się rodzicom na czworakach na trzecie piętro…do pokoju pełnego starych rupieci i książek…tam mnie znaleziono po trzech godzinach ogladającą obrazki…

no…byli zachwyceni…

kindaperstwo (5 lat)

Uprowadziłam wózek z małym dzieckiem…taki piękny niebieściutki…

bo kupili mi lalkę…a o wózku zapomnieli…albo mi kupić nie chcieli…

oj było krzyku nie tylko dziecka w wózku…

pażdziernikowe pierwszoklasowe pierwsze wagary ( 7 lat)

Nie można mnie było zagonić do spania

– A spróbuj nie wstać do szkoły! – mama powtarzała

No i…stało się…poszłam na wagary…do babci

-Czemuś nie w szkole? – zapytała babcia

-Szkoła zamknięta na klucz – odpowiedzialam – od dziś są wakacje!

przez ten dzień wakacji…długo na drzewie przesiedziałam…by się mama do mnie nie dostała…

imieniny na wsi

Przed popularnym imieninami miałam problem z kwiatami…a kto miał najpiekniejsze w ogrodzie na wsi?…ksiądz przecie…Ogródek został ogołocony doszczętnie. Kiedy w niedzielę na kazniu usłyszałam…

– Jeśli któryś z panów dostał róże….goździki…to niech wie, że są kradzione z mojego ogródka…Łoj…dobrze, że tylko tyle wiedział…

jazda

Uczyłam się jeżdzić na motorze… tak bez prawa jazdy…jeżdziłam po drogach publicznych…a z nauczycielem na tylnim siedzeniu…i  przekonana o tym…że już wszystko umię…

Kiedy na ostrym zakręcie…

– Zmniejsz gaz!!! – szepnął???

…ja gaaazuuu… dodaaałam…

Wyłażąc z rowu pełnego błotnistej mazi…myślałam o moich nowych…białych…spodniach i butach….

***

Eli i Korinie Gagarinowi…dziękuję za zaproszenie do zabawy i zapraszam serdecznie

Babcię Barbie

Fallen Angel

@ntona

Bogdana

Skorpione

  

wymyśliłam Cię…z cienia…

http://mp3.wp.pl/p/twoja/dedykacja/138377.html?ticket=5416605732879824y1Xg%2FmExgVxBeRa6EEwnOjMTm7hsI32Z3%2B%2B3DYOYRLt6V4C6IlFDvfNmn0BrLZWbWwIWSi3U7r4X8VNnh%2Bz%2BUqqVAiZDEd%2FDjJ13HChHyWA%3D

 

Wymyśliłam cię nocą przy blasku świec,

nauczyłam się ciebie po prostu chcieć.

Wystarczyła mi chwila niewielka,

 byś imię miał, byś po prostu się stał.

Wymyśliłam cię z cienia, nim nastał świt,

 powierzyłam się niemal aż po sam wstyd.

Nie wahałam się ani minuty,

byś imię miał, byś nareszcie się stał.

Dobrze wiem, co oznacza samotność,

 osobna noc, osobny dzień…

 Gdy samotność dokuczy zbyt mocno,

niech dzieje się co chce, co chce!

                                                                                                                      

mój duszek…

w moim pokoju mieszka duszek 

wielki jak paznokieć a może jak pół palca

  kiedy księżyc magią zbłyśnie zaprasza mnie do walca

 kłania się

podnosi wzrok 

skrzydełka skrzą się tęczą

 w magiczny rytm muzyki łapie w cieniutką sieć pajęczą 

tajemna noc nas splata unosi z każdą chwilą

marcowa tańca cudna noc

godzina za godziną

wiruję z nim

a światła gwiazd rzucają złote błyski

na jego oczy

jego twarz

 mój duszek dla mnie wszystkim

dzisiaj wyjawił imię swe

gdy noc kończyła granie

jestem Nadzieja

kochaj mnie 

w twym sercu mam mieszkanie…