wierność…?

  

minęłam ją

widzidzałam jak szła

nie zwróciła na mnie większej uwagi

nawet przyspieszszyła kroku

wsiadła w samochód byle jaki

nawet mi nie powiedziała dowidzenia

a niby przyjaciółką była

moja Wena

a wierność mi przyrzekała

że nie opuści mnie nigdy

w smutku i radości

zawsze mnie ugości

że zawsze razem

w dni deszczowe i słoneczne

że tylko z Nią będzie bajecznie

ale odjechała

opuściła

i Jej nie ma

więc daję ogłoszenie

może kto widział moją przyjaciółkę

Wenę

niech ją tu zaraz przyprowadzi

na krześle posadzi

a ja z Nią porozmawiam

bo być przyjacielem to wielka sprawa

przecie wiesz że bez Niej jak bez ręki

i jak mam układać nowe piosenki

nagle prysły

nalepsze pomysły

jak ją poznać chyba wiecie

poinformujcie

gdy odnajdziecie…

 

Reklamy

nej nej nej naj…graj skrzypku graj…

  

nej nej nej naj

graj skrzypku graj…

 

stoję na rozdrożu

 nie wiem dokąd pójść

 nie ma drogowskazów

ani mądrych słów 

 rozłożyłam ręce  w swojej bezradności

na mapie krzyżówka krętych niezgodności

 

 nej nej nej naj

graj skrzypku graj…

 

wierzę że kiedyś da mój dobry Bóg

że wybiorę jedną z najwłaściwszych dróg

pójdę bez lęku i bez tęsknoty

wąską ścieżyną

pójdę na piechotę

 otworzyłam swe serce chęcią zaistnienia

 za zasłoną uśmiechu skryłam łzę cierpienia

 

nej nej nej naj

graj skrzypku graj…

 

pójdę ja na przełaj i pokonam mgły

 czy na mojej drodze staniesz właśnie Ty…

kapela!

i te konie…i te zaprzegi…

  

cóż

 babie lato za nami

dryfuje pamięcią

po zdjęciach

wspomnieniami

tu siedzę wygodnie na łodzi

 byliśmy wtedy tacy młodzi

jezioro tatarakiem pachniało

prześpiewaliśmy przy ognisku noc całą

a na tej fotce jak spadłam z jabłoni

zabandażowana stopa i część prawj dłoni

 kradzione kosztele nie tuczą

ale pokory uczą oj uczą

mile wspominam studia

 była zima biała puszysta cudna

i te konie i te w saniach zaprzęgi

łuczywa w dłoni

 a wieczor taki gwieździsty piękny

cóż

babie lato się skończyło

ale powspominać o każdej porze jest miło…

 

 

przepołowiona…

    

 zatopiona

w  Twoich  słowach

       między  życiem a marzeniem

       przepołowiona

 nicości granicą doskonałą

między prawdą a złudzeniem

       Twoich  słów nigdy  dosyć

       Twoich  myśli wciąż za  mało

        zapatrzona

        zasłuchana

        jestem tu sercem a ciało tam zostało? 

 

onet

onet docenił w kategorii

warsztaty literackie

Jesień w kolorach wesoła

Cyg@neczka – hebanowe-oczy.blog.onet.pl – 01.10 09:20
Liście czerwone jak miłość, dojrzała, upragniona. Popielate kolory chmur na niebie, a ja szukam Ciebie. Ubrałam Cię we wzory. Jesienne kolory, bursztynowe liście i listy tak uroczyście piszę do Ciebie, tak ponadczasowo. Tak myślę o Tobie kolorowo, jesienny mój panie, gdzież słowa jak skarby, w uśmiechach dalekich z płochliwością sarny. W miarowym lekkim oddechu – uniesieniu pomalowanym wzorem – roztargnieniu, szukam Ciebie w listowiu.»