na świętego Andrzeja…

  

Gdy święty Andrzej ze śniegiem przybieży…

sto dni śnieg na polu leży…

***

Śnieg na Andrzeja…

dla zboża nadzieja…

***

Jeśli na świetego Andrzeja wiatr i mgła…

to od Bożego Narodzenia będzie sroga zima…

***

Gdy w Andrzeja deszcz i słota…

w grudniu drogi bez błota…

***

Świety Andrzej wróży szczęście i szybkie zamęście…

***

Na świętego Andrzeja…trza kożucha dobrodzieja…

 

   

Wszystkim Andrzejom tak na imieniny

radości dużo życzę…zawsze bądź szczęśliwy:)))

cyg@

 

rozdawać cały świat…

    a gdyby można, a gdyby tak…
rozradować  cały świat?!
Gdy kto głodny wnet na grządce
wyrósłby  mu las przekąsek..!
Gdyby komu zimno  było,
wnet w kominku by się skrzyło
ciepłe światło.  Gdyby tak
rozradować cały świat..!
Tym co tęsknią dać spotkanie,
tym co  płaczą,  śmiechu granie.
Cyga,  gdyby można tak
rozradować cały świat..! :)**

~Ela, 2008-11-24 12:44

                                              dzięki…cyg@

pod kołdrę…schowam…

  pod kołdrę puchową

swe marzenia dziś chowam

niech im ciepło tam będzie bo zima

w nocy śniegiem posypało

i wiatru nie mało

tęgi mróz za nos przytrzymał

pod kołdrę puchową

swoje czary dziś chowam

co chichocząc szepczą zaklęcia

w ręku różdżka została

wielkiej mocy dostała

 buziakiem odczaruje żaba księcia

pod kołdrę puchową

swe serducho schowam

niech nie marznie gdy zimno na dworze

pod kołdrą cieplutko

słowom pieśniom i nutkom

piękną zimę dałeś nam Panie Boże…

gdybym….

  

gdybym Panem Bogiem była
taką wyśnioną bym Ci stworzyła
taką…z którą się wszystko zdarza
i dałaby się zaprowadzić do ołtarza
i przez całe życie wierną była
właśnie taką…

kobietę

 
bym stworzyła…

Boże…stwórz…w moim guście…

  

Boże, czekam propozycji
myślę tylko o rozpuście
żebro mam do dyspozycji
stwórz kobietę w moim guście

stwórz niewiastę moich marzeń
nie chcę wiele  
tylko tyle
żebym takiej przed ołtarzem
„tak” powiedział w każdą chwilę

żeby była moim słońcem
całe życie mi świeciła
i uczuciem swym gorącym
mnie do Ciebie prowadziła

sam53

                                                                   dzięki…cyg@  

czy można wierzyć….?

  

?…nie wierz pocie…

największy kłamczuch

on

na tym świecie

o tobie pisze wciąż pomaty

innej oddaje miłości kwiaty

do ciebie w wierszu pisze kochana

tamtej obrączka jest już wybrana

tobie na kompie czekam powtarza

tamtą prowadzi już do ołtarza

z tobą ma właśnie pierwsze spotkanie

a tamta robi dzieciece pranie

dla ciebie rozwód już przeprowadza

no…ale…tamtej…tego nie zdradza

teraz ty…tamtą będziesz dla niego

popraw się popraw panie kolego

szkoda że nie ma tutaj takiego

och jabym chciała

wiersz mieć od niego

nick

dzięki…cyg@

jest mi pokutą…

  

czekam na ciebie aż serce płacze  
a noc zna prawdę niespana wcale  
tęsknota boli gdy ciemność raczej  
wzmaga marzenia i rani dalej  

chowam ją w sobie przed całym światem  
wiem że znalazłem  
na samym końcu  
jest mi pokutą pachnącym kwiatem  
i jeszcze chwilą w gasnącym słońcu  

znika jak piórko liche na wietrze  
w magię chce wzlecieć  
w sny i pragnienia  
płakać nie będę jest jak powietrze  
takich jest wiele i bez znaczenia  

świtem mnie wzywa  
dzień w dzień się staram  
zamykam w dłoniach uczucie drżące  
jak w febrze myśli pozwala wiara  
otworzyć dla niej serce gorące 

~sam53, 2008-11-16 16:56 

dzięki…cyg@

rada…?

  

tęsknotą wyjdź naprzeciw
…ogrzej oddechem  smutek
…nakarm miłością usta
…i zagraj jedną nutę
…w realu same śmieci
…więc zmieńmy strony lustra  
 sam53

                                        dzięki…cyg@

żeby Polska…

  

Z głębi dziejów, z krain mrocznych

Puszcz odwiecznych, pól i stepów.

Nasz rodowód, nasz początek

Hen od Piasta, Kraka, Lecha.

Długi łańcuch ludzkich istnień

Połączonych myślą prostą:

Żeby Polska, żeby Polska,

Żeby Polska była Polską.

 

Wtedy, kiedy los nieznany

Rozsypywał nas po kątach,

Kiedy obce wiatry gnały,

Obce orły na proporcach.

Przy ogniskach wybuchała

Niezmożona nuta swojska
Żeby Polska, żeby Polska,

Żeby Polska była Polską.

Zrzucał uczeń portret cara,

Ksiądz Ściegienny wznosił modły,

Opatrywał wóz Drzymała,

Dumne wiersze pisał Norwid.

I kto szable mógł utrzymać,

Ten formował legion w wojsko:
Żeby Polska, żeby Polska,

Żeby Polska była Polską.

Matki, żony w mrocznych izbach

Wyszywały na sztandarach,

Hasło: honor i Ojczyzna

I ruszała w pole wiara.

I ruszała wiara w pole

Od Chicago do Tobolska:
Żeby Polska, żeby Polska,

Żeby Polska była Polską.

http://krzyo.wrzuta.pl/audio/jfPsX2nhHj/jan_pietrzak_-_zeby_polska_byla_polska

z rozmachem…bujanie…czyli jak bujać to…bujać…!

  Cyg@, Ty mi nie możesz spaść z huśtawki
– musisz być cała i zdrowa, żadnego siniaka;
W innym wypadku dasz mi tęgiego kopniaka
– i mnie wyrzucisz: „Bluszcz, pakuj manatki!”.

Wtedy dopiero kłopot będzie i będzie zabawa
– Bluszcz spleciony, jakże mocno się trzyma;
Ty posiniaczona, żebro złamane:”To gadzina!
– a jak się przymilał. otulał i:”Ty się nie obawiaj!

Rozhuśtał emocje, mnie wprowadził w euforię
– opowiadał dyrdymały:”śliczna Tyś, czarująca”;
Bujał mnie, ale z niego drań „Ja zachwycająca”
– teraz się przekona, gdy wygłoszę mą teorię”:

Szanowny Bluszczu, powiem bez… owijania
– na huśtawce prosiłam, błagałam…nie bujaj tak..!
A co robiłeś, że byłam czerwona, jak ten mak
– no tak, już nie pamiętasz, stąd znak zapytania?

A kto mnie mamił obietnicą wspólnej wyprawy
– kto obiecywał ogrody kwitnące i żar ogniska?
Wreszcie kto to powiedział – Jesteś mi bliska
– no tak, nie pamiętasz? Trudno, nie ma sprawy..!

Gdy mówiłam „jestem brzydka wręcz paskudna
– ty „kadziłeś”, a ja „w dogadaniu bardzo trudna;
Dość! Pokazuję „garb na plecach, krzywe nogi”
– „zgrabne uda..!” Co takiego…”jak pyskuję… Boże drogi!”

Zaskoczony, no to dodam „przekorna jędza złośliwa”
– żaden Bluszcz, ani „nikt tu ze mną nie wytrzyma:;
Jestem „zmora hetera i sekutnica” i nie lubię zmywać
– widzisz „krótka obdarta spódnica”, ja ci dam urokliwa..!

Podobam :)się tobie? A w biodrach…o taka szeroka
– czy zauważyłeś, że ja „nie mam też…lewego oka”?
Nie przeszkadza? Ja „pijaczka wulgarna papierośnica”
– powiedz mi teraz:”czy jeszcze Cię aby zachwycam?”

Ja nie widzę strasznych u Pani Cyg@neczko defektów
– nogi to wzór doskonałości, plecy mają super skoliozę;
A charakteru gdy dotknę, na pewno nie zrobię mimozę
– „ha ha ha…taka jestem heba ja:)))” i temperament intelektu..!

Ps.
Wypiłem właśnie wieczorną kawkę, ciężko usiadłem na ławkę
– tuż po brzasku pójdę na skwer, będę budować nową huśtawkę..!
Bo lubię cholernie słuchać „…nie bujaj tak…!” i… zamaszyście
– jesień taka piękna, a Ty mi mówisz „bujaniem rozwiewasz liście!”

Do zobaczenia na skwerku – w dłoni mak i będę w sweterku..!

~Bluszcz.., 2008-11-07 01:40

dziękuję…cyg@

zabawa…obawa…

   

Raz w górę prosto pod chmury
– po chwili witamy się z ziemią;
Jesienny już wokół świat ponury
– czujemy: coś z naszą chemią?

Zachwycam się tobą rozhuśtaną
– rozwiane włosy i mocne odbicie;
Beztroskę bombardują błyskawice
– w oczach: jesteś już zakochana!

Radość ze śmiechem na zmianę
– ja plotę jakieś bzdury urzeczony;
Ty: jesteś do huśtania stworzony
– lecz nie wierzę w twoje bujanie!

Za chwilę skończymy tę zabawę
– przez ciebie rozhuśtane nastroje;
Podziwiam i cenię starania twoje
– lecz bujasz – wybacz, ja mam obawę..!

Ps.
„To prawda, boję się i mam tę obawę
– lecz wolę ciebie niż Barack’a Obamę!” ;>

~Bluszcz.., 2008-11-06 07:52

                                                    

                                                            dzięki…cyg@

…nie bujaj tak…!

as

na huśtawce

raz w górę raz w dół

 pół na pół

w górze jak w bajce

szczęście beztroska radość ukojenie

serca bicie radość w duszy słów drżenie

na dole dla odmiany

smutek tęsknota złe chwile żale

nieszczęścia parami

ja nie chcę ich wcale

więc mięśnie naprężam nogami odbijam

by unieść się w górę przemiany zażywam

i tak się bujam i bujam na życia huśtawce

raz szarym pędrakiem

raz barwnym latawcem

uśmiechem siedzisz po przeciwnej stronie

czy jesteś teraz w górze a może na dole

gdy nastrój się wyrówna i o poziom zahaczy

zeskakujemy?

przecież może być zupełnie inaczej…

http://pl.youtube.com/watch?v=EX6uxM5anek&NR;=1

”Nie traktujmy życia zbyt poważnie — ostatecznie i tak nikt nie wychodzi z niego żywy”

przychodzisz…od zawsze…

 akot

za zasłoną ciszy czai się spojrzenie

  zmęczone bez wyrazu

przybrane w  jesienne odzienie

nagie

  kim jesteś

magiem

 przecież przychodzisz tu od zawsze

nie odstępujesz ni kroku

 zakradasz się w głąb myśli

ciągle trwasz u boku

 zabierasz po kawałku moją duszę

 na zawsze z cieniem

 muszę

 i każde wczoraj

jak całe życie

i tak do wieczności

 zabierz moje imię

ku radości

nim zamkniesz oczy

  milcz do mnie tak jak zawsze kamieniem

  epitafium nagrobnym

ciszy spojrzeniem

 w wersach

 drogowskazem tym pierwszym

 którzy na ostateczną drogę nie wstąpili

  czas

 wiatr rozwieje nasze ślady

nim odejść zdążymy…

nie będzie nas

łuną modlitwy i świec…

łuną modlitwy i świec

dla kochanych serc

pamięcią

ogników tysiace

smutkiem usta drżące

w zamyśleniu

nad życiem i śmiercią

jeszcze kwiatek zostawię

i wieczne odpoczywanie…

[*]

„Bóg daje nam ogrąmna szansę…

bo póki żyjemy…

możemy uniknąć piekła…”