nawet kiężyc ma ciemną stronę…

             

       Ten rok był odmienny od jej lat. Pozostawiona czarnym koniem spętanym niechcianą wolnością wędrowała wśród maków oblanych krwistą czerwienią. I niebo nie szło po jej stronie po częstokroć zmywając naleciałość kurzu pozostawionego życia. Płakała pośród życiodajnej zieleni, sama nie potrafiąc upleść jego początku. I sam Bóg nie wyraził sprzeciwu wobec dyktatury człowieka, nim będąc. Jak, zawsze nasyłał tragiczne kary za braki swojej własnej twórczości, niedoróbki w ciele i duszy. Człowiek Bóg nierozliczalny nawet przed samym sobą. Choć wolność nocy, niespętane myśli, jak kiedyś ubrane były w kolorowe szaty, to dodatek rozczarowania zniżał je ku szarej ziemi, po której przemierzała swój los. Przyginana ciężarem mogła z bliska przyjrzeć się własnemu odbiciu w kolejnych krokach, twarzy za życia pokrytej niedokonanym celem.

          Ten dzień pozostał nadzwyczaj słoneczny, rozpoczęty zaciągniętym niebem w fazie nadchodzenia. To właśnie w cichej dolinie w opuszczonej wiejskiej chacie znalazła cichość rozmyślań. Jej kolorowa spódnica w wyblakłe pasy wtapiała się bez wątpienia w kiedyś płomienne ściany zapomnianego ogniska. Zapomnianym patykiem rozgrzebała popiół odkrywając tym samym właściwe palenisko.

Ileż tu pamięci spłonęło dając ciepło?
Ileż popiołu wyrzuconego w przydomowy ogród spowodowało jego rozrost?

           Palenisko było przycichle ciepłe, bez oznak palącego życia. Zmarznięta ciężkością losu postanowiła wrzucić parę wysuszonych gałązek. Ogień tlił się i dym spowijał wnętrze domu i jej duszy. W jego smugach usłyszała dochodzący z zapiecka i prawie niesłyszalny głos. Przestraszała się własnej przeszłości nieustannie idącej śladami kroków tułaczki. Bez ciekawości spojrzała w kierunku spowitego w pasy dymu zapiecka. Płacz nasilał się, a nawet podwoił. To był już dwuton, skarżycielskim dźwiękiem budził matczyne uczucia bez wyraźnej potrzeby. Przedarła się przez smugi jej własnych rozmyślań, by ujrzeć szczelnie zawiniątko o dziewczęco dziecięcych twarzach.

         Edyta dobrze pamięta gnące się ku ziemi baraki na obrzeżach czarnego miasteczka. W nich wychowywała się z siostrą Jadwigą, tam były początki rodziny z matką, która wróżeniem z kart zarabiała na podtrzymanie egzystencji. Czasem przynosiła do domu rzeczy niewiadomego pochodzenia. Nikt nie pytał. Tradycyjne życie wśród gadziów było do pewnego stopnia rozrywką, bo przecież wszystko jest niczyje.

        Hebanooka Edyta wyrastała wśród narzuconej niechęci otoczenia. Z niechęcią patrzyła spod długich rzęs na zamazany czas jej doli. Z głębi duszy nie wiedziała gdzie jest i do czego przynależy. Bunt urastał do wagi zatarcia śladów. Przecież lubiła chodzić do szkoły. Całym majestatem małego serduszka pokochała piękno. I to z otoczenia i to z pieśni matki. Czuła, że stoi na krawędzi i taki stan rzeczy rozpływał się w marzeniach niemających początku ani końca. Matka rozumiejąc rozdarcie córczynej duszy jakby nieświadomie popchała ją w kierunku jej talentu. Przecież tylko ona wiedziała, znała bolesną prawdę. Obie kochała swym doświadczonym życiem, dla obu chciała być prawdziwą matką.

             Ich dom był często odwiedzany przez zaprzyjaźnionego matce mężczyzny o starganej wiatrem twarzy. Nieprzenikła, niezdradzająca żadnych uczuć. Niekiedy przynosił skrzypce. Grał smętnie w długie wieczory przeciągane długością smyka. Matka podkładała głos wtulając słowa pomiędzy ulatujące nutki. Edyta odlatywała w ich nieskończoność tuląc głowę do zimnej poduszki. Jadwiga zawsze była obca i jej głośne acz senne pomrukiwania potwierdzały jej nie przynależność do chwilowych rozmarzeń.
           Mając lat dwanaście po raz pierwszy poczuła ciężar smyczka. Przyjaciel domu spod przymrużonych wyszeptał; to jest tak, jakby dotknąć rozwianej grzywy pędzącego rumaka, zapleść życie w koński ogon. Przyłożyła do policzka drewnianą objętość i ręka rozpoczęła niedoświadczone ruchy przez cztery strony świata. Gdzieś w głębi serduszka łkało, gdzieś dziewczęce marzenia poniósł wiatr. Gdzieś. I tylko Edyta poznawała głębię zadośćuczynienia przeżytym latom w barakach na skraju czarnego miasteczka.

        Kiedy osiągnęła wiek określony tradycjami ludzi z minionego czasu, matka postanowiła oddać serce Edyty przyjacielowi domu. Patrzyła, jak pakuje swoje ciuszki do drewnianej walizeczki. Nie było co upychać i wieko z głośnym hukiem zatrzasnęło się ponad jej przyszłością. Przyjaciel domu opóźniał swój przyjazd, a Edyta całą siłą woli penetrowała roztaczające się wizje. Przeważnie było w nich smętnie i ponuro, a przeciętność goniła szarość.

         Tej nocy uciekła z domu zabierając całe swoje życie w drewnianym pudełku. Zgodnie z tradycją matki zabrała też skrzypce. Wtedy nie wiedziała, że wchodzi na drogę rozdarć pomiędzy matką i jej życiem. Nie wiedziała, że jej życie pozostanie ciągłym wyborem.

 

Była pilną studentką. Zanim dołączyła do braci, grała na smykach już od sześciu lat, przeważnie przy otwartych oknach pod wiatr. Wtedy była bardzo spokojna. Wplatała stare z nowym w przedziwaczne mozaiki połączeń….Nie stroniła od gitary przy ognisku, patrzyła na wiolinowe słowa unoszone ciepłem i smugami dymu, nie wiedząc, że jej początek miał miejsce w takich samych okolicznościach.

 

cd może nastąpić…Bart

 

czy można napisać o kimś opowiadanie

może nawet powieść

na podstawie skromnych informacji ?   

ależ od czego fikcja literacka…szeroka wyobraźnia i talent…

                                                            piękne dzięki Bart…:)))***

będę prostować…jeśli to będzie możliwe…cyg@

 

8 myśli na temat “nawet kiężyc ma ciemną stronę…

    1. tej wieści nie oznajmił…w opowiadaniu przynajmniej…ale widać…że w notkach szperał…jak się do pisania zabierał?:))) a Edyta…to ładne imię….

    1. baraki na obrzeżu miasteczka?…mieszkałam nad jeziorem…gdzie wysokie topole…w domu pomalowanym na biało…tam żyć się chciało…oj chciało…:)))

    1. mam skrzypce wiekowe …z duszą w środku…nie zamienię na nowe…bo piękny dźwięk wydają:))) grasz na jakimś instrumencie?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.