od soboty do soboty

  
Reklamy

wierzysz we wróżby?

 

wróżę potęgą swej mocy
  zmieniam świat bez przyczyny
 czas się zapatrzyć w Twe w oczy
wesołe przyjdą godziny ?

 

wierzysz we wróżby?

p…jak ptak…

 

P…jak powroty

mają swoje zalety

doceniamy dom własny

miły przyjazny nieciasny


woda las relax to inne podniety  


P…jak piasek

i piękne krajobrazy

to żadna konkurencja

dla powrotów ku radości serca


zostają wspomnienia

dni upalnych i  błogiego leniuchowania

gdy słońce do skóry żarem się przyspawa


P…jak plaża

co cudownie spokojem nastraja

lazurowych wód lazurem

cyg@

ja

nasłoneczniona na brązowo

okraszam słowem serca partie

na nowo

przymrużam oczy szeroko rozwarte

na zakonspirowane marzenie w skrytości

o doprowadzeniu do błyskawicznego spotkania

z krainą sennych pragnień


moich miłych gości


bo P…jak ptak

gniazdo tęsknotą

jest czy brak

wracałam z ochotą…

witam…

z życia wzięte…Bóg pomoże

  

Córka przychodzi do ojca i oświadcza,

że wychodzi za mąż.

– Za kogo?! -pyta ojciec

 – Za popa.

– No co ty, zwariowałaś?! 

 – Miłość, tato… serce, nie sługa. 

 – Hm… no dobrze, przyprowadź go. 

 Córka przyprowadza młodego diakona. Jedzą, piją. Ojciec mówi: 

 – Wiesz, że moja córka, co miesiąc musi mieć inną kreację za 10 000 zielonych? Jak wy będziecie żyć? Jak ty ja utrzymasz? 

 – Bóg pomoże -odpowiada pokornie kandydat na męża.

 – A jeszcze ona przyzwyczajona co tydzień latać do fryzjera do Paryża.

I co? 

 – Bóg pomoże… 

 – A jeździ tylko Ferrari i Porshe…

i musi mieć zawsze najnowszy model.

Jak ty sobie wyobrażasz życie z nią? 

 – Bóg pomoże…..

 Posiedzieli, narzeczony poszedł. Córka pyta: 

 – No i jak, tato, spodobał ci się? 

 – Burak, to prawda, ale podobało mi się,

jak mnie nazywał Bogiem!

z życia wzięte…O WŁOS?

   

 

– Świata poza tobą nie widziałem, ale odkąd sprawiłem sobie okulary, zobaczyłem.

– Skarżysz się, że żyjesz jak Kopciuszek, widzisz, obiecywałem, że będziesz mieć jak w bajce.

– Wiem, że obiecywałem nosić cię zawsze na rękach, ale nie przypuszczałem, że przytyjesz.

– Nie zarzucaj mi, że bez przerwy leżę na kanapie lub oglądam telewizję, przecież wychodzę do toalety.

– Wciąż obiecuję, że kupię ci futro? Dobrze, już nie będę obiecywał.

– Żalisz się, że znów nie byliśmy nigdzie razem w tym tygodniu, przecież sama wczoraj mówiłaś, że się zaniedbałem, nie chciałem przynieść ci wstydu.

– Gdzie byłem? Nie pytaj. Przecież nie lubisz jak kłamię.

 

Mały dialog w rewanżu:


– Znalazłem twój włos w zupie! – mąż robi kwaśną minę.

Żona na to:

– No, wiesz. Kiedyś to chciałeś mnie całą zjeść, a teraz to Ci włos przeszkadza?

gra nadzieja

  
 
tak…bliżej Was…:)))

gdy na skrzypcach gra nadzieja
miesiącami
latami
gra pragnienia
tak na skrzypcach gra jesiennie
tak z nadzieją
tak niezmiennie
gdy nadzieja miłość spotka
to na tańce
to na walca wirowanie
miłość gra na fortepianie
gra i tańczy i szaleje
razem się z nadzieją śmieje
ja śmieję
Ty śmiejesz
ja szaleję
zaszalej – my…

 

z mojego zbiorku myśli zapisanych:)

upał


wspina się rtęć  na słupek
z nieba ukrop się leje
lewituję w mazi żaru
sama do siebie się kleję
 
mdleje liść balkonowy
komar przysiadł i bzyczy
w słońcu topią się słowa
 

myśli trzymam na smyczy

moja wyspa

    

zamieszkam tutaj
na mojej wyspie
co okalają ją morza wszystkie
morze Martwe Egejskie Białe
może Jasia może Basia
może Michałek
Bałtyk
Adriatyk
morze Marmara
z czasem dołączy może Dagmara
może Rafał
mieszka tu blisko i też poklacha
może Leon i może Stach i Edyta
Adam i Krzysztof może Matylda
dwa słowa wtrąci może Dorota
moja wyspa to
Oczarota
teraz się zakotwiczę
postawię drogowskazy
ulice wytyczę
postawię ławeczki
kamienne schody
krzaki kwiaty
parking samochodowy
małe lotnisko
port
na razie wszystko…

szczęście

      

„Wówczas dopiero będziemy szczęśliwi, kiedy uświadomimy sobie swoją rolę, choćby najskromniejszą. Wówczas dopiero będziemy mogli żyć w spokoju i umrzećw spokoju, gdyż to, co daje sens życiu, daje także sens śmierci.”

Po co żyjemy – kiedyś zapytałam siebie samą, po co?

            I wiem,że żyję po to by dać siebie innym, by mieć coś z życia izostawić po sobie choćby mały ślad…Miałam kiedyś cel, ale się nieudało…pomyślałam trudno nie można mieć wszystkiego, bo co by zostałodla innych?

              Nigdynie pragnęłam mieć tego co inni, nie zazdrościłam im bo być może mamwięcej i coś bardziej lepszego niż ktokolwiek…Mnie cieszą małe rzeczydrobnostki…jak np: wiatr,  śpiew ptaka, deszcz, mały kwiatek, dziecibiegające i ich śmiech…

życzę Ci…

   
Oczom
więcej blasków bursztynowych,
by mroki duszy ciepłem ogrzewały;
więcej łez dobrych i spojrzeń tęczowych,
by chmurne myśli światłem rozjaśniały…

Ustom
więcej złotych wykrzykników,
by świt umiały witać w zachwyceniu;
więcej odwagi, pewności ogników,
by rzeczy zwały prosto po imieniu…

Dłoniom
więcej wrzosowej ufności
gestów najprostszych, uścisków najszczerszych,
by znaki serca witały z radością,
jak się na niebie wita gwiazdę pierwszą…

Sercu
więcej słonecznej nadziei,
więcej muzyki dzwonków kryształowych,
by mogło znaleźć w sobie i podzielić
iskrę miłości na tysiące nowych….

 
  

kim jestem…

  

 dłonie w kliknięciach jednosekundowych

rytmicznie oddzielają

? ? ?

znaki zapytania

 nad klawiaturą rozważań poniedziałkowych

 odpowiedzieć na pytanie bez poirytowania


kim jestem

opieszałość kursora gra na zwłokę

jakby szukał wyrazów w słowniku czynnym

jak dobrać wyrazy

niwelując  twardą opokę

jak przekazać portret  w malowidle płynnym


czy ważne w jaką kieckę ubrana odpowiedź

przekonania osobowość charakter lokalizacja

wiek mankamenty skazy

przydługa opowieść

środowisko wykształcenie stanowisko kreacja


udało się wprawić klawisze w ruch należycie

stukając wyciągały wnioski i wydedukowały

że jestem sobą

kobietą

z usterkami i implantami na życie…


czy sylwetkę  prze…kolorowały?

kim jestem…

 dłonie w kliknięciach jednosekundowych

rytmicznie oddzielają

? ? ?

znaki zapytania

 nad klawiaturą rozważań poniedziałkowych

 odpowiedzieć na pytanie bez poirytowania


kim jestem

opieszałość kursora gra na zwłokę

jakby szukał wyrazów w słowniku czynnym

jak dobrać wyrazy

niwelując  twardą opokę

jak przekazać portret  w malowidle płynnym


czy ważne w jaką kieckę ubrana odpowiedź

przekonania osobowość charakter lokalizacja

wiek mankamenty skazy

przydługa opowieść

środowisko wykształcenie stanowisko kreacja


udało się wprawić klawisze w ruch należycie

stukając wyciągały wnioski i wydedukowały

że jestem sobą

kobietą

z usterkami i implantami na życie…


czy sylwetkę  prze…kolorowały?

mej tęsknoty…nie ma końca…

  

Błękit jeziora dokoła,

A tam w oddali gdzieś las.

Słońce i przestrzeń nas woła,

 Tutaj więc spędź wolny czas.

 

 Hej, Mazury, jak wy cudne!

Gdzie jest taki drugi kraj!

Tu zapomnisz chwile trudne,

Tu przeżyjesz życia maj.

Do namiotu od ogniska

Trzeba wracać, pora, czas.

Już nadchodzi nocka bliska.

 Hej, Mazury, witam was!

 

Żeglarz z dziewczyną ze wzgórza

 Patrzą na las w głębi wód.

Słońce się w falach zanurza.

Nadchodzi zmierzch, powiał chłód.

 

 Hej, Mazury, jak wy cudne!…

 

Hej! Mazury

 http://il.youtube.com/watch?v=TrGUMeoylxo&feature;=related
 

czekasz…na łaKocie…

  

opuszkami palców

włosów

strun dotykam

 z westchnień Twych i mruczeń

  mantrą drga muzyka

oddech przyspieszony

serca szybsze bicie

że jest to przyjemne świadczy to niezbicie

płyną przez palce włosów Twych strumienie

a ja takiej chwili na nic nie zamienię

  gdyby tak świat nagle zamknął się nad nami

   Twoje włosy będę pieścić opuszkami…