noworocznie

 

Czego Ci życzyć, Kochanie?

W zeszłym roku te życzenia były takie przemyślane, dopracowane w każdym szczególe. Były wyjątkowe, bo były dla Ciebie.  W tym roku mam taki chaos w mojej głowie, że zupełnie nie wiem, czego Ci życzyć, żeby to nie były zwykłe, banalne życzenia, chociaż pewnie tak właśnie będzie…

Życzę Ci miłości,która będzie dawała Ci bezgraniczne szczęścia, która będzie codziennie na nowo czarowała uśmiech radości i zadowolenia na Twojej twarzy.

Życzę Ci przyjaciół, takich prawdziwych, którzy będą dla Ciebie, kiedy tylko będziesz ich potrzebował, którzy będą Cię wspierali w tych trudniejszych chwilach i którzy będą dzielili z Tobą wszystkie Twoje radości i smutki. Pamiętaj, że szczęście będzie jeszcze większe, jeśli podzielisz się nim z bliskimi, smutki natomiast, gdy się nimi podzelisz staną się mniejsze  – nie będą tylko Twoje.

Życzę Ci, żebyś nadal z takim entuzjazmem podchodził do wszystkich zadań, które czekają na Ciebie w pracy, kolejnych sukcesów i pochwał, na które niezaprzeczalnie zasługujesz.

Życzę Ci wszystkiego, co najlepsze, bo na to zasługujesz.

Radości całego świata, miłości i spełnienia wszystkich Twoich najskrytszych marzeń,

Kocie:)*

 

chciałabym by uśmiech

Twój

dziś należeć do mnie

mógł 🙂

 

spełnisz noworoczne życzenie?

Reklamy

niech dzisiaj roztańczą się…serca…

sylwestrowa

szczególna noc

raz w roku

co magią obrasta

jak się będziesz dobrze kręcić

nie spostrzeżesz…że dwunasta!

2010***—–>2011***

perkusja odmierzy dwanaście

 wznosić toast  zacznę

kieliszek szampana

i tak patrząc Ci prosto w oczy

składam życzenia


korzystając więc z okazji
i szykując się po trochu
życzę Wszystkim bez wyjątku

Dobrego Nowego Roku!


miłości spełnienia

i nie tylko od święta

cyg@ pamięta

miłości co niesie pokój

szczęścia co daje radość

 zdrowia co rodzi wytrwałość

 wiary co nadzieję prowadzi

dni wypełnionych do końca

 nowych wschodów słońca

resztę Ci szepnę do ucha

nachyl się…

posłuchaj…

a teraz buziaki

 całus  całus  całus 

uśmiech masz teraz jaki?


  i niech od stycznia po grudzień

uśmiechają się ludzie


niech włosy wiatr rozwiewa

niech serce tańczy i śpiewa

jak balanga to balanga

 zapraszam Cię do tanga…

 

baw się pięknie

do białego rana

i pomyśl o mnie przy lampce szampana…:)


nasycenie świąteczne

  

przylepiłam uśmiech do szklanki

 herbata gorąca z cytrynką

utkwiłam wzrok w migoczące lampki

 chcę oczy napaść choinką

 

prowadzę za rękę oczy dookoła

tu wisi okrągła czerwona

ta jak w lustrze odbija zielenią biała

większa obwodem dojrzała

 

kokardki czerwone to białe na zmianę

wśród sopli lodowych figurki

srebrem  wśród czerwieni plam oblane

drzemią sterczące igliwia pazurki

 

gwiazda i gwiazdeczki usypane śniegiem

pluskiewki świateł wijące biegiem

 biały aniołek z rozłożonymi skrzydłami

tu ptaszęta z białymi ogonami

 

 wszystko w srebrno-czerwonej tonacji

do twarzy ci świerku

w świątecznej dekoracji!

 

a gdy oczy tak napasę do syta

delikatnie za uszko  schwytam

 i bombka po bombce…


ze zręcznością maga


rozbiorę cię znowu do naga…

 

 

i dwie nutki…

dla Ciebie Malutki…


http://www.youtube.com/watch?v=SoovenCFNTc

życzę



   

Świąt wypełnionych radością i miłością,

 niosących spokój i odpoczynek,

by każdy z nas miał na tyle ciepłe serce,

 że będzie mógł przyjąć nowo narodzoną miłość…

Białych myśli, lekkich jak puch,

 niech Anioł przywieje z nieba,

 otoczy Was skrzydłem nadziei…

własnego skrawka nieba,

zadumy nad płomieniem świecy,

filiżanki dobrej, pachnącej kawy,

piękna poezji, muzyki,

 pogodnych świąt zimowych,

 odpoczynku, zwolnienia oddechu,

nabrania dystansu do tego co wokół,

 chwil roziskrzonych kolędą,

 śmiechem i wspomnieniami…:) buziaki


http://chwilkawytchnienia.com/Boze_Narodzenie/Oplatek.htm

masz trochę czasu…?

może masz trochę czasu

i przyniesiesz mi z lasu

choinkę

taką żywą żywicą pachnącą

jak brodą

szpilkami kującą     

w całej krasie

nagą

ubiorę ją magią

serc i słów

w same piękności

niech w domu zagości

 na każdej szpileczce serduszko

niech stuka

niech dynda

niech puka

niech cieszy

że mogę je zawiesić

między zapachem żywicy

łańcuchem płomyków

których nikt nie policzy

anielski włos wprzędę

w bożonarodzeniową kolędę

 

na szczycie zawieszę na nucie

najpiękniejsze ciepłe uczucie

niech pląsa wśród zieleni

śniegową gwiazdeczką się mieni 
wśród zaczarowanych słów

dzwonków

zamiast bombek skrzydeł aniołków

miłości srebrne drżące perełki

księżyc nadziei

zawieszę ogromny

wielki

 drzewko przyozdobione

w rozbłyski
złotymi gwiazdkami z nieba

takiej choinki mi właśnie potrzeba

świerk niech otuli grana kolęda

wtedy będą najprawdziwsze

Święta…

to ci pech…

tymczasem leżę na łożu

 przykryta kocem

mam tu książki

warzywa owoce

kanapki z serem

nabiału butelki

i myśli jak rozsypane cukierki

smacznie to wszystko się do mnie uśmiecha

a ja nie mam apetytu

za to mam pecha PH


obudziłam się ranem

komp powitał mnie czarnym ekranem

stwierdził że też jest chory

że boli go głowa i ręce

 – masz teraz dużo czasu

na przemyślenia i refleksje !


tak rozprzestrzeniło się lenistwo

a mechanik

żółwim tempem naprawiał wszystko

 tymczasem leżę na łożu

na dowolnie wybranym boku
i mam i Ty masz
to
co na świecie najświętsze
święty spokój

dni płyną leniwie

jak miód ze słoika spływa

nic mi się nie chce

  jestem przeokropnie leniwa

spływające lenistwo sprawia
 tekst ciągle od początku zaczynam
nawet wielokropka  nie stawiam 

zamykam oczy

upajam się ciszą
śnieżne gałązki za oknem się kołyszą
myśli przeróżne po głowie się plączą
zasypiam wcześnie

gdy tylko słońce wyłączą…

 

aaa…psik…!

po kuligu ledwie zipię

głowa mi pęka

kaszlę

chrypię


spojrzało ufnie w moją stronę
w oczach błyszczało pożądanie

sprytnie podeszło w moją stronę

stwierdziło

 masz mnie

masz mnie

na żądanie

chcąc się przyjrzeć dokładniej

patrzę

i ręce rozkładam bezradnie

grypsko?

– a psik! –

kichnęłam  raz i drugi wniebogłosy

– nie zapraszałam! –

– nie chcę! –

już ochrypłym słabszym głosem

 – nie podchodź bliżej! –

wirusami siejesz!


a grypsko się śmieje

i rozkłada na łopatkach

to ja boksem pod żebro

i wrzątkiem

herbatka

z cytryną

opakowaniem z s-polopiryną

kompresikiem na czoło

na oczy

walka się toczy!

z grypskiem oczywiście

a ono ciśnie

telepie

opiera

z drgawkami

jak miłość rozbiera

 co ja gadam 

co ja gadam

z kreskami pod pachą

ze słaba pamięcią…taką


  taką gorąc sprawia

że niewytrzymania

na dodatek jestem pieszczona

drgawkami Parkinsona

 grypsko jak miłość rozbiera

co ja mówię

bredzę

z lichą pamięcią Alzheimera…

Mikołaju

12295279_984502981608191_8143874502775566637_n

„Piszę ten list

Mikołaju brodaty,

gdyż wierzę w Twoje istnienie.

Kupiłam ostatnio „Blaszaka” na raty i mam takowe marzenie:

abyś miast pudła w czerwonej bibule,

rózgi i wora słodyczy,

spłacił ów kredyt,

choć niewielką pulę…

Czy mogę to sobie zażyczyć?

Nie martw się proszę o biurokrację – Ja wszystko załatwię sama,

bo przecież Naszą wyróżnia to nację: burdel w papierach, kolejki od rana.

Wyślę co trzeba do dzianej Laponii

kurierem z najszybszym susem,

tylko mój Święty,

weź nie zapomnij:

rozlicz się także z Fiskusem!”

z janczarami….

  
 sypnął grudzień miękkim puchem

słychać kopyt odgłos głuchy
mrozem sroży wichrem siecze
z drogi sarny

kulig jedzie

 brzmią janczary dają znaki
wyznaczają nowe szlaki
trzymaj mocno w cuglach konie
zimne usta
zimne dłonie

każdy się do siebie tuli
pędzi polem nocny kulig

 z końskich pysków bucha para
 strzela z bata 
stara wiara

 rozwichrzona wiatrem grzywa
leśne dukty ślizgiem mija
 w ręku łuczywo płonie złotem

może na kulig masz też ochotę

sanna
sanna
dzwonki dzwonią
dziś nas smutki nie dogonią
wolniej
wolniej
postój blisko
na nim popas i ognisko

kto nie pije ten fujara

obudziła dziś…

                       Barbara