w zimowych bzach…


stresować się nie będę
spiłuję paznokcie
myśli stępię
uczeszę grzebień rzęs
rozeprę łokcie
pod prysznicem postoję
z kroplami w mydle

przepchnę szydłem

niech spłynie
rurami na zewnątrz
przyjemność
w snach

w zimowych bzach…


Reklamy

dobór słów

kochać

 jakże piękne słowo
kochać stale i na nowo

kochać słońce

kochać ptaki
kochać rzeki- tak dla draki
kochać sercem i rozumem
lecz czy ja tak kochać umiem


czy to dobre określenie

może w lubić lepiej zmienię

lubić

spacer i muzykę

blask cekinów

słów lirykę

zapach kwiatów i pachnideł

kolor wzlotów

myśl bez skrzydeł


czy to dobre określenie

może w podziw je zamienię

podziw

dla pejzaży godzinami

 dla księżyca co z gwiazdami

 siedem cudów świata

barwy tęczy

księgi zwierzeń

powiedz czy Cię dziw nie bierze

 

czy to dobre określenie

w jakie słowo teraz zmienię

może w niezmienność

w stałość raczej

cokolwiek by to miało znaczyć…

rozrzucone libretto…

 
 
rozrzucone
libretto w tę i w tamtą stronę
kamyczkiem

w szybę brzdęknięto późnym wieczorem

szczelnie zakonspirowane maską ciasną
zazwyczaj między południem a jedenastą

skryte między uniesień westchnieniami
w przedziale pamięci między godzinami

słowa rozpierzchnięte osadzone w czasie
 poskładać w całość zamknięte oczy pasie

obraz uwielbienia
co gra  jak  Świerszcz
a jeśli  z zimna

ten dreszcz


 za szybą nikogo nie ma…

zasiali…pietruchę….

w karnawale trwa zabawa
multum ludzi
wielka wrzawa
zakorzenione uśmiechy na trwale
 jeden okrzyk
niech żyją bale

 odpalam tu myśli jak petardy
gwiazd tysiące
miliony
 biliardy
taflą iskier turkusowych
złotych srebrnych
i zielonych
płoną
 żarzą
płyną
tańczą w blaskach
twarze w maskach
żart rubaszny
głośny śmiech
łyk szampana
czy to grzech

zaplątana w serpentyny
mam dla Ciebie
cekiny

nut wesołych
dwie kieszenie
i do tańca zaproszenie

w kar nawale czy to kara
że sieję pietruchę
a do tańca konieczna  para


zaszalej -my ?

  
 
raz jeszcze
póki zima
i rześkie powietrze
zaszalej-my radośnie
gdy ma się ku wiośnie
co zakwitnie kwiatem
więc szalej-my też latem
z marzeniami z nadzieją
szlej-my jesienią
tylko jak
na szaleństwa pomysłu brak…

podrzucisz?

od oczarowania

pojąć

co? kiedy? i dlaczego?

nie staraj się zrozumieć wszystkiego


  niesamowita fantazja

przebogata wyobraźnia

z długopisem od dziejów zarania

skrzywiony serdeczny od pisania

zresztą jak mnie znasz

to wiesz

że różdżkę liryczną

kocham też


jak czarownica od (o)czarowania




przy muzyce…z odkurzacza…?

gdy mnie nie ma chata wolna

cóż oznacza ta demolka

wszystko fruwa wszędzie śmieci
samowolka dużych dzieci ?

 

bombki na talerzach w zlewie

kto balował

tego nie wiem

 ości w donicach pety orzechy

oj mieli

tu mieli mnóstwo uciechy


numer komputera zlał się z brokatem

 by coś napisać

więc dmucham zatem

a notatki z serpentyną buszują w klozecie

klawiatura w cekinach szynka na gazecie


zacieki na szybach zostały z bąbelków

życzenia lametą na zwojach kabelków

stanęłam w miejscu

wzięłam się za głowę

co jeszcze zastałam tego nie opowiem


nawet pies nie szczeka tylko ogon skulił

bo jak można sprzątać


w święto Trzech Króli…?


 dzisiaj

 szczotka chciwie zerka 

zatańczyłaby oberka

tak w duecie z mopem panem

dwa tupnięcia…posprzątane

tylko dywan

boki zrywa

cztery rogi w żart obraca

 do sprzątania
tak w duecie
przy muzyce z odkurzacza…?

z odpowiedzią się wahał ?

       

 i przyszedł

przyszedł o północy

miał takie wielkie zdziwione oczy

 jak dumnie a a cóż za pewny krok


Nowy Rok


powitałam Go lampką szampana

– Pan do mnie przyszedł…proszę pana?

– Niech pani nie myśli że pani się śni

przyszedłem do pani na 365 dni…

– Co mi Nowy Roczku ze sobą przynosisz?

mam wiele marzeń

 o spełnienie chcę prosić…

– Hymm…mruknął pod nosem…

uśmiechnął się…ręką coś machał

podrapał po głowie…


z odpowiedzią się wahał…


Nowy Rok

zegar Staruszka wygonił
przerwał pożegnanie
Nowy Rok w pas się ukłonił
i mówi że zostaje

na święta i dni powszednie
przynosi nam w darze
pory roku bogate i biedne

jaki będzie naprawdę
powiem
gdy w grudniu ze ściany kalendarz zdejmę…