cyganka prawdę powie

𝓭𝓸𝓴𝓸ł𝓪 𝓬𝓲𝓮𝓫𝓲𝓮 𝓽𝓪𝓳𝓮𝓶𝓷𝓲𝓬𝓮

𝓸 𝓷𝓲𝓬𝓱 𝓷𝓲𝓮 𝓹𝓸𝔀𝓲𝓮𝓶 𝓳𝓾ż 𝓹𝓻𝔃𝓮𝔃 𝓰𝓻𝔃𝓮𝓬𝔃𝓷𝓸ść

𝔀𝓲𝓭𝔃ę 𝓹𝓻𝔃𝓮𝓭 𝓽𝓸𝓫ą 𝓭ł𝓾𝓰𝓲𝓮 ż𝔂𝓬𝓲𝓮

𝓼𝔃𝓬𝔃ęś𝓬𝓲𝓮 𝓬𝓸 𝓫𝓸𝓴𝓲𝓮𝓶 𝓴𝓲𝓮𝓭𝔂ś 𝓹𝓻𝔃𝓮𝓼𝔃ł𝓸

𝓹𝓪𝓻ę 𝓹𝓻𝔃𝓮𝓬𝓾𝓭𝓷𝔂𝓬𝓱 𝓼ł𝓸𝓭𝓴𝓲𝓬𝓱 𝓸𝓬𝔃𝓾

𝓶𝓪𝓽𝓬𝔃𝔂𝓷ą 𝓻𝓪𝓭𝓸ść 𝓭𝔃𝓲𝔀𝓷𝔂 𝓼𝓶𝓾𝓽𝓮𝓴

𝓷𝓪𝓭𝔃𝓲𝓮𝓳ę 𝓷𝓪 𝓸𝓭𝓶𝓲𝓪𝓷ę 𝓵𝓸𝓼𝓾

𝓬𝓱𝓸𝓬𝓲𝓪ż𝓫𝔂 𝓷𝓪𝔀𝓮𝓽 𝓸 𝓹ół𝓷𝓾𝓽ę

𝔀 𝓽𝔂𝓶 ś𝔀𝓲𝓮𝓬𝓲𝓮 𝓴𝓽ó𝓻𝔂 𝓷𝓲𝓮 𝔃𝓷𝓪 𝓰𝓻𝓪𝓷𝓲𝓬

𝓰𝓭𝔃𝓲𝓮 𝓭𝓸𝓫𝓻𝓸ć 𝔃 𝓼𝓮𝓻𝓬𝓮𝓶 𝓷𝓲𝓮 𝓳𝓮𝓼𝓽 𝔀 𝓶𝓸𝓭𝔃𝓲𝓮

𝓶𝓲ł𝓸ść 𝓬𝓲ę 𝓬𝔃𝓮𝓴𝓪 – 𝓷𝓪 𝓼𝓹𝓸𝓽𝓴𝓪𝓷𝓲𝓮

𝓬𝓱𝓸ć𝓫𝔂 𝓷𝓪 𝓳𝓮𝓭𝓷𝓮𝓳 𝓹ó𝓳𝓭𝔃𝓲𝓮𝓼𝔃 𝓷𝓸𝓭𝔃𝓮

𝓲 𝓹𝓸𝔀𝓲𝓮𝓶 𝔀𝓲ę𝓬𝓮𝓳 𝓼𝔃𝓬𝔃ęś𝓬𝓲𝓪 𝔀𝓸𝓻𝓮𝓴

𝓼𝓪𝓶 𝓼𝓲ę 𝓻𝓸𝔃𝔀𝓲ąż𝓮 – 𝓷𝓲𝓬 𝓷𝓪 𝓼𝓲łę

𝓫𝓸 𝓬óż 𝔃𝓪 𝔀𝔂𝓫ó𝓻 𝓰𝓭𝔂 𝔀𝔂𝓫𝓸𝓻𝓮𝓶

𝓶𝓪𝓻𝓷𝔂 𝓹𝓸𝓮𝓽𝓪 𝓲 𝓸𝓼𝓲ł𝓮𝓴

𝓢𝓽𝓪𝓷𝓲𝓼ł𝓪𝔀 𝓚𝓻𝓾𝓼𝔃𝓮𝔀𝓼𝓴𝓲 karty.gif

dzięki cyg@

już słońce wstało z posłania nocy

wiosenną wróżbą oczy przecieram

wysłało do mnie złote promienie

jak podarunki z porannego nieba…?

promieniem słonecznym…

slo

kilka pociągnięć promieniem słonecznym
namaluję realnie Twój obraz bajeczny
zwiewne barwy Ci nanoszę
smeram muskam
tęczą po nosie
zaokrąglam łuki brwiowe
czernią diamentu dotykam

gotowe

nagłymi smagnięciami rozrzucam dwie gwiazdy
to Twoje oczy
dostrzeże je każdy

dodaję wody krynicznej
przejrzeć się można
udały mi się
śliczne

a teraz parasol rzęs
co faluje wachlarzem
każde mrugnięcie
dyryguje malarzem
więc
makowym płatkiem maluję Twe usta
dodam blasku księżyca
szczyptę aromatu dojrzałych czereśni

uśmiechem rozweselam
niech gości
niech pieści…

we włosy wplatam
zapach upalnego lata
woń rozpylonych ziół i siana
pachnie łąka włosów
kwiatami przybrana

tu rozrzucę migających gwiazd całe niebo
utrwalę
spryskam deszczem

wspaniale

jeszcze
delikatnie ożywię kontury
teraz powieszę w pokoju…

tylko nie wiem…w którym ?

odmienił…wjazd promieni

podciągnęłam rolety
brak jeszcze zieleni

do sypialni
uroczysty wjazd
słonecznych promieni
za to poszwa
w kaczeńce konwalie magnolie
we wzorach wolę radość
pełną snów harmonię

figlarnym
okiem doglądam na półkach
fioletem opięte sukienki
na zbudzonych cebulkach
z głośnym
bzyczeniem wtargnęły
dwie pszczoły
natura w zasięgu ręki

mój ogródek parapetowy…Pestrkvtinky

dwie twarze?

czy mamy podwójne jestestwo

moje ja

  moja twarz

moje królestwo 

czy każdy z nas ma dwie twarze

niepojęte zebrane sklejone w jednym obrazie

pierwsza

codzienna

 dla innych i z nimi

wesoła  zaradna  uprzejma

bezpośrednią…się czyni

szczera rozmowna kochająca szczęśliwa

towarzyska

ale i często powściągliwą bywa

gościnna uśmiechnięta czasem zalotna

czy podobne twarze po drodze napotka

 

druga

 ta osobliwa

 twarz zadumana

 nostalgiczna roztropna rumieńcem oblana

 tylko dla mnie

i tylko we mnie schowana

strapiona smutna

deszczem zapłakana  

wszędzie ze mną 

 rano w południe i wieczorami

 zagubiona nieporadna walcząca z emocjami 

milcząca

analizująca zdarzenia i słowa

 wyciągająca wnioski

to drugiej twarzy połowa

dwie twarze przeplatają moje oblicze

raz jest wesoło raz smutno bo takie jest życie

tak się przeplatają dwie twarze 

czasami w nierównych proporcjach się łączą

jedna chce tańczyć  druga jest bardzo śpiącą

tak bez miary i bez umiaru

jedna drugiej dodaje czaru

jeszcze mnie upominają

że swoje prawa

  do mej twarzy mają…