okaz…na smyczy

moja blondyneczka
autentyczna
prawdziwa
na spacer ją zabierałam
na popas wychodziłam
na szyi zapinałam łańcuszek
szłyśmy pod jabłonie i grusze
zbierała
chrumkała
ryła
opaliła się
gdy słońce grzało dłużej
patykiem drapałam po różowej skórze
po brzuchu
tylko sapała
leżała bez ruchu
dzień cały po sadzie buszowała
kołek tu czy tam wbijałam
przytyła utyła
urodziwa
ryła


zryła cały ogród
jabłka pozbierała
moja Chrumka
jak pięknie chrumkała
więc chrumkałyśmy razem
ciekawostką była unikatem
okazem

mój adres wszyscy znali
no nie wiecie ?
tam gdzie opala się i chrumka

świniaw sadzie przy kobiecie
z łańcuszkiem na szyi
 sto dwadzieścia ważącej
blondyneczki

świni...

 

Moja matka…wspomnieniem

lovesembraceimage

Moja matko ja wiem , tyleś nocy nie spałaś.
Gdym opuszczał mój dom , aby iść w obcy świat.
I na szczęście dalekie, skromny dar, lniany ręcznik mi dałaś,
Haftowany przez ciebie i wzorzysty jak kwiat,
I na szczęście dalekie, skromny dar, lniany ręcznik mi dałaś,
Haftowany przez ciebie wzorzysty i barwny jak kwiat.

Na nim kwitną do dziś tulipany i wiśnie
Żywa jest kwiatów woń, śpiew słowika wśród bzów
I jedyny na świecie drogi mi , trochę smutny twój uśmiech.
Nade wszystko kochane, twe oczy są tu.
I jedyny na świecie drogi mi , trochę smutny twój uśmiech,
Nade wszystko kochane, błękitne twe oczy są tu.

Gdy mi smutno i źle, idę w leśną gęstwinę,
W szumie krzewów i traw wspomnę te dawne dni.
Na zwalonym przez burzę, starym pniu lniany ręcznik rozwinę
Wtedy wraca twa miłość i szczęście i łzy.
Na zwalonym przez burzę, starym pniu lniany ręcznik rozwinę
Wtedy wraca twa miłość matczyna i szczęście i łzy.

majowym wersem

 jaś5

jaśminowa melodia

zawisła w błękitach
czy nucić dalej

w wiosennych zachwytach
w radosnych uniesieniach
w zapachach co pieszczą
po burzy szaleństwie

lazurową pieśnią ?

czy wraz ze skowronkiem

w zefirowych tonach
obudzić myśl świeżą

w zielonych koronach
w dywanach kolorów
w cieple co wzrusza

umajone serce
padającym rzęsiście

majowym wersem ?

 

pod ziemią cz. 3

Obraz 055

z drżeniem serca tak właśnie jesienią
spędziłam cały dzień pod ziemią

w duszności w błocie i w pyle
widać na tyle
że lampka raz w ręku raz na kasku lampka
czy świecić pod nogi

jeszcze jedna bramka

dotarłam

gdzie kombajn urabia węglową ścianę
poprzerastaną gęsto kamieniem
sypie na przenośniki zgrzebłowe
taśmami czarne złoto wędruje do skipu
a stamtąd windą na powierzchnię

nadsztygar BHP za przewodnika służył
w mojej niebezpiecznej podróży
co chwila kilofkiem ściany opukiwał…

Oni tam ciężko pracują dzień w dzień
ja wyjechałam na powierzchnię
jestem szczęśliwa

jeszcze tłusty czarny puder na całym ciele
trzeba zmyć…pod prysznic z mydłem hyc
zostały pomalowane oczy…

 

odczułam wstrząs w mieszkaniu

dziwne uczucie unikat

płynęłam do tyłu do przodu dwie chwile

kwiaty falowały drgały aż tyle…

 i komunikat…

piękno dziecięcego uśmiechu

karol-1

Jest piękno krajobrazów 

i piękno dzieł sztuki

piękno dziecięcego uśmiechu

piękno duchowych wartości odkrywane w złożonych międzyludzkich relacjach

Bywa piękno trudno uchwytne

jakby chowające się przed nieprzygotowanym spojrzeniem

i czekające na wytrawnych znawców

bywa piękno ukryte pod warstwą brzydoty

i proszące nieśmiało aby je odsłonić

a bywa też takie piękno

które od razu wzbudza zachwyt

i rzuca na kolana

Bywa piękno ulotne

o którym łatwo zapomnieć

 a także piękno trwające przez pokolenia

Bywa piękno łagodne oraz takie

które fascynuje i przeraża swoją potęgą…

A wszystko umieszczone w różnorodności świata…