oczy ostatniej nocy…

 

Oczy…

ostatniej nocy…zaczynają okrywać się ciemnością…ostatnia z gwiazd perła opuszcza wachlarz rzęs i wpada w otchłań ciemności…by zostać zapomnianą na zawsze… Jeszcze tylko promień szarości muśnie…jeden drugi trzeci…by roziskrzone spojrzenie zapamiętało barwy świata…czy tak życie ulata …zanim uśnie…i nie zostawi nic poza pustką…Zapłakałam nad bezbarwną kroplą snu nieprzespaną…którą zdmuchnął wiatr nad ranem…

Ostatni ślad?

Reklamy

życzę

50405066_83659774d082

Życzę dnia miłego. Co mówię?! Cudnego tygodnia! Niech poniedziałki śpiewają z siedmiu akordów melodię! Niechaj poruszy struny uśmiechu, pogody ducha. Refren niech będzie prosty, niczym najprostsza nuta. Pierwsza zwrotka niech mówi o miłych wydarzeniach, które wkrótce nastąpią w kolejnych okamgnieniach. W drugiej niech serce czułe życzliwe tony nuci i szepce najsłodsze słowa- one nie dadzą się smucić. Trzecia zwrotka niech wtula w ciepło płynące z wnętrza, ogrzewa, cieszy i koi- to ciepło: wartość najpierwsza. A kiedy minie tydzień, znowu odsłuchaj piosenkę i swoim przyjaciołom ją przekaż podaniem ręki. Ja ze swej strony poproszę o chórek uzdolniony, który zaśpiewa ze mną słowa z otwartej dłoni.

Jur

dzięki cyg@

kunszt artystyczny

gwiazdki-tło.jpggwiazdki-tło.jpggwiazdki-tło.jpggwiazdki-tło.jpg

” Najwyższy kunszt artystyczny polega na umiejętności oceny momentu, w którym należy zejść ze sceny. Każda publiczność ma swój własny rytm odczuwania, podobnie jak każda sala koncertowa ma swoją akustykę.

Prawdziwy artysta nie zejdzie ze sceny za wcześnie, ponieważ mógłby przerwać tą delikatną ciszę, w której słuchacze jeszcze trwają w muzyce, choć jej już nie ma. Zarazem nie zejdzie ze sceny za późno,ponieważ wie, iż samouwielbienie nie wymusi dodatkowych oklasków. Co więcej przedłużając tę chwilę, mógłby zejść w momencie, gdy publiczność będzie już opuszczać swoje miejsca.

Ciekawe jak to jest w życiu, czy także tutaj obowiązują podobne zasady… Kiedy człowiek powinien zejść ze sceny i pójść za kulisy, tak aby z jednej strony publiczność odczuwała głód muzyki,

a zarazem nie była nią znudzona?

Ja nie wiem, a Ty? Może mi doradzisz… Coraz mocniej odczuwam, chęć do zejścia ze sceny i spokojnego życia za kulisami…

Tylko czy życie za kulisami, bez dzielenia się sztuką i muzyką, jest w ogóle życiem dla artysty?

Opustoszały podwórka

zieją rdzą

odchodzą w niepamięć…

daleko stąd

ileż to już lat

„Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro?

Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw”

………………….ileż to już lat ?kwiaty-2

pełzające dni…

Dni przekładane pisankami z obrazami wydzierganymi kolejnością myśli. Kubeł pełen zacienionych akwareli gotowych do użycia bezczynnie stoi w kącie. Narzędzia pracy misternie poukładane rażą sklepową świeżością. Natchnione palce bezszelestnie poruszają zastałe powietrze. Dusza pełna niespełnionej wyobraźni usadowiła się pomiędzy gotową do użycia akwarelą a stojącymi w gotowości narzędziami pracy. Dzieli je pojedynczy krok. Niemożliwość wypełnia sprawia brak zaufania. Realność zawartości pełza obojętnie szokując otoczenie. Na szarości ścian pojawiają się cykliczne wyostrzenia przeszłości. Wypełniają powierzchnię nie zostawiając miejsca nowo powstającym zarodkom dnia jutrzejszego. Czas rozbiegł się w czasie.

Rozpoczęte tworzenie zagubiło swój pierwotny sens istnienia. Nie ma w nim fragmentu osobowości. W składaniu scen brak przynależnej kadrowości.

Pisanka dla Ciebie ma wiele miejsc do wypełnienia. Przynosi niespotykaną wrażliwość zamkniętą słowami. Tymi wypisanymi i tymi, które czekają na uwolnienie.

Życzę dni piękniejszych od tych pamiętanych. Życzę…

19.04. 2014

cygram

    dzięki cyg@

*** B I A Ł Y K R U K

Czarnookiej i Kruczowłosej

B I A Ł Y   K R U K
😉

W drżących mych dłoniach
Biała Róża od Ciebie Poeto
Czuję te słowa na skroniach
Znane wykwintnym sonetom

Na jej płatkach życia dewiza
Tom wiedzy i doświadczenie
Nieprzydatna głęboka waliza
Twoja Róża zrobiła wrażenie

Każdy płatek jednolity gładki
Informuje o życiu obszernie
Licz na siebie nie na spadki
Masz się cieszyć niezmiernie

Mój Poeta siedzący samotnie
Tworzący wersy  uwielbienia
Zatrzymał się na chwilę w oknie
Wenę przeplatają wspomnienia

Jednak górę bierze trwanie
On poezji sercem oddany
Prostych słów zapisanie
Receptą na doznane rany

Wśród serc jego podróże
Przy każdej sposobności
Zamiast złota woli Różę
Białą z wyrazami miłości

Trzymam w dłoniach kwiat
I powiem Wam w sekrecie
Zależy mi by każdy był rad
Z różanej poezji najważniejszej w świecie…

~Scorpione, 2011-10-29 21:20

dzięki…cyg@

***

Przyjaciele. Pojawiają się i odchodzą. Ważni w życiu, w pewnych momentach nieodzowni, tak bliscy, kochani. Chwilę później już ich nie ma.
Nachodzą czasem jak mary we śnie, dziwnych myślach wywołanych znanym zapachem czy dźwiękiem. Wydawało się, że świat się zawali, kiedy ich zabraknie. Wszak byli w danym okresie życia najważniejszymi, niezastąpionymi. A jednak… Kawa smakuje tak samo,tort z bitą śmietaną z tą samą rozkoszną słodyczą rozpływa się na języku.
Pojawiają się inni. Zupełnie obcy ludzie stają się powoli osią świata awansując do miana przyjaciół, tych kochanych, bliskich.
Niektóre mary przeszłości uśpione w kątach pokryte kurzem przestają nas nękać pamięcią o sobie. Jednak czasem wystarczy szept, gwizd, szelest i stają przed nami w pełnej krasie emanując żalem za utraconą przeszłością, budząc tęsknotę.
Nie ma sensu szukać ich odpowiedników w rzeczywistości, bo tamci ludzie istnieją albo już nie istnieją. Są inni, odmienieni, często odkształceni brzemieniem żalu, goryczy, zwykłej obojętności czy okrutnego zapomnienia.
Nie odnajdziemy ich w świecie formy tak jak nie znajdziemy już tego żywego w pamięci domu rodzinnego, pobliskiego lasku będącego niegdyś miejscem zabaw czy szumu drzew. Teraz rosną już inne drzewa, choć niektóre przecież nadal te same, wiatr nuci w ich liściach zupełnie inną melodię nostalgicznie powracając pewnymi dźwiękami do tej dawnej, kochanej, bliskiej lat dziecinnych.
Siedząc na łące jestem zawieszona pomiędzy światami, wiele ich nakłada się na siebie, przenika i ostatecznie niknie w promieniach rzeczywistości.
Zanurzam się więc w mgliste światy mych wspomnień.

Wchodzę za kotarę cienia…